Zostałam nominowana przez moją kochaną Van, która mi nawet o tym nie powiedziała za co dostanie w pupę o! I ciesz się, że weszłam na twojego bloga, bo inaczej byś się nie doczekała kochanie :P
Ale przejdzimy do rzeczy xdd
O to pytania od mojej kochanej Van:
1. Nazwa "R5" wymawiasz po polsku czy po angielsku?
Raczej po angielsku.
2. Jaki jest twój ulubiony rozdział na twoim blogu?
Wiesz nie umiem wybrać xd to jest za trudne :(
3. W której jesteś klasie?
3 gimnazjum (to koszmar).
4. Wiesz już co chcesz robić w życiu?
Pfff śmieszne xd ja nie wiem co jutro chce robić, a co dopiero w życiu xd
5. Czy uważasz, że Ross się zmienił?
Tak zmienił się i to bardzo. I to nie chodzi tylko o jego wygląd, ale też zachowanie. Jednak kocham go tam sami xd
6. Byłaś na koncercie?
Nie i bardzo nad tym rozpaczam :((
7. Gdzie chciałabyś mieszkać w przyszłości?
Moim marzeniem jest mieszkać z Nowym Yorku lub Los Angeles.
8.Psy czy koty?
Jak byłam mała miałam kotki, a teraz nam pieski, ale kocham i to i to.
9, Riker, Rocky czy Ross? Kogo wolisz?
Serio? Nie nie umiem wybrać. Wszyscy są moimi kochanymi miskami.
10. Czy gdybyś spotkała ich na mieście, odważyłabyś się podejść i poprosisz o zdjęcie, wiedząc, że właśnie im przerywasz w jedzeniu np.? Xd
A czemu nie raz się żyje jak coś to ich mogę później pokarmic xdd a zdjęcie i tak będę mieć xdd
11. Masz swój ulubiony kolor lakieru do paznokci?
Mam dwa nie jednak trzy to tak czarny, czerwony i niebieski :D
To wszystkie pytania od Vanci :**
A ja nominuje:
*EmiDelly R5er
*Szylwia
*Vanessa Mass
*Paula Lynch
Pytania:
1. Kiedy nowy rozdział na blogu?
2. Ulubiony kolor?
3. Twoje największe marzenie i dlaczego właśnie to?
4. Co byś zrobiła gdyby R5 było w twoim mieście?
5. Czy lubisz jakiś serial? Jaki i dlaczego?
6. Czy mnie kojarzysz z czegokolwiek? xd
7. Chcesz już wakacje i masz dość szkoły jak ja?
8. Myślisz nad swoją przyszłością? Jak będzie wyglądać?
9. Ideał twojego chłopaka to?
10. Czy lubisz mojego bloga? Xd
piątek, 18 marca 2016
Rozdział 10 (wreszcie)
Laurę rano obudził jej telefon więc wstała niechętnie i odebrała. Okazało się, że to Van, która ją prosi aby już wróciła do domu. Dziewczyna nie chcąc budzić blondyna zostawiła mu kartkę, na której napisała że musiała wracać. Szybko się ubrała i wyszła z domu Rossa, i poszła do siebie. Droga zajęła jej dłuższą chwilę, ale jak już dotarła do domu to przeżyła nie mały szok. Otóż w jej domu siedział Josh we własnej osobie.
- Co tu robisz?- brunetka nie kryła swojego zdziwienia.
- Przyjechałem odwiedzić moją dziewczynę.- powiedział jakby nigdy nic i przytulił nadal zdziwiona dziewczynę.
- Tylko ja nie jestem już twoją dziewczyną.- odsunęła się od niego.
- Laura kochanie przecież wiem, że nadal za mną szalejesz i ucieszyłaś się gdy tylko mnie zobaczyłaś.- objął ją w talii, ze swoim uśmiechem, który zawsze działał na brunetkę. Co niestety nie zmieniło się i tym razem.
- Na ile przyleciałeś?- objęła jego kark, a on się uśmiechnął zwycięsko.
- Na ile tylko będziesz chciała kicia.
- To możesz już wypierdalać!- nigdy nie lubiła jak ktoś mówił na nią kicia, ale tym razem podziałało to na nią jak kubeł zimnej wody.
- Oj malutka jeszcze tu wrócę.- klepnął ją w tyłek i wyszedł z jej domu. Lau nadal nic nie rozumiała, ale postanowiła pogadać z Van. Niestety czarnowłosa była już w pracy więc nasza bohaterka zjadła tylko szybko śniadanie i również wyszła do pracy. Nie śpieszyła się, ponieważ miała jeszcze czas na krótki spacerek co oczywiście wykorzystała. Gdy doszła tylko do lodziarni od razu przywitała ją uśmiechnięta od ucha do ucha Maia.
- Co ty taka uśmiechnięta od rana?
- Poznałam wczoraj bardzo fajnego faceta i dzisiaj do mnie zadzwonił, bo chce mnie lepiej poznać.- uśmiechała się szeroko i mocno przytuliła przyjaciółkę.
- No to gratulacje kochanie.- cieszyła się, że w końcu Maia poznała kogoś normalnego.
- A jak u Ciebie? Powiedzieliście z Rossem w końcu prawdę?- nie mieli dużo ludzi, bo było za wcześnie więc mogły sobie pogadać.
- Nie, bo wczoraj Natali zrobiła scenę u jego rodziców więc nie było jak, a dzisiaj jeszcze nie gadałam z Rossem.
- Nigdy nie lubiłam tej laluni. We wszytko musi się wypierdalać. Dobra mów co Cię tak przybiło od rana?
- Josh mnie odwiedził... boje się, że znów nabiorę się na jego gierki i dam mu się podejść. Boje się, że znów dam mu się zranić. On dobrze wie jak mnie podejść i wie że mu przez to ulegnie.- mówiła mając łzy w oczach.
- Mała nie bój się.- przytuliła ją- teraz masz mnie, Vancie z Rikerem no i Rossa. Nie jesteś sama i my ci we wszystkim pomożemy. Ja na pewno nie pozwolę ci znów do niego wrócić, a jak będzie trzeba to go zabije.- zaśmiały się obie na te słowa.
- Dziękuję. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mam Ciebie i cała resztę.- uśmiechnęła się. Gadały tak jeszcze trochę, ale w końcu zaczęli schodzić się ludzie więc musiały zacząć pracować. Lau jednak nie mogła się skupić na pracy, bo myślała tylko o tym jak powiedzieć Rossowi, że przyleciał za nią chłopak przed, którym chciała uciec za wszelką cenę i nie umie się od niego uwolnić. Nie miała pojęcia czego się tak naprawdę boi. Czy tego, że przez to może stracić Rossa jako przyjaciele? Czy o to, że jak się o tym wszyscy dowiedzą to nie będzie mogła udawać już dziewczyny blondyna? Sama nie wiedziała co czuje do Rossa, a co do Josha, była w rozsypce. Czuła przy blondynie coś co dawało jej poczucie bezpieczeństwa i szczęście jakiego nigdy nie czuła. Jednak Josh był facetem typu bad boy i to właśnie ciągnęła ją do Josha. Lubiła jak facet się tak zachowuje i jak stara się o dziewczynę, która go odpycha. Ciągnęło ją do facetów, którzy nigdy nie myśleli o rodzinie i kochali imprezować. To była właśnie jej słabość, tego właśnie się bała. Tego, że Josh wykorzysta to wszystko i znów ją zrani. Bała się również tego, że przez to może zranić jeszcze Rossa i stracić go na zawsze, ale też Toby'ego, którego kocha jak własnego syna. Bała się stracić tego wszystkiego co teraz ma, co zdobyła gdy się uwolniła od bruneta. Ona już się nie bała tylko była przerażona. Strasznie się zamyśliła nie zauważyła nawet jak do lodziarni weszli Toby z Rossem. Maluch jak zawsze pobiegł do niej bardzo szczęśliwy i mocno ją przytulił. To przywróciło Laurę do świata żywych.
- Mały, a co ty tu robisz?- przytuliła go.
- Chciałem się z tobą zobaczyć więc tata ze mną przyszedł.- powiedział uśmiechając się szeroko.
- To co lody te co zawsze?- uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Tak!- krzyknął szczęśliwy i pobiegł do taty, a Lau tylko się uśmiechnęła na ten widok i zrobiła małemu lody. Gdy je zrobiła to przyniosła małemu do stolika.
- Hej Ross.- uśmiechnęła się i chciała pocałować go w policzek, ale on się odsunął. - Coś się stało?- spojrzała na niego zdziwiona.
- Nie czemu?- zapytał jakby nigdy nic.
- Bo nawet nie chcesz się ze mną przywitać, może dlatego?- chciała odejść, ale zatrzymała ją ręką blandaska.
- Możemy porozmawiać?
- Przecież rozmawiamy.
- Ale w cztery oczy?
- Maia zerkniesz czasem na Toby'ego?
- Jasne nie ma sprawy.- usiadła koło małego i zaczęła mu coś opowiadać, ale Lau pociągnęła Rossa na zaplecze.
- To o czym chciałeś porozmawiać?- zapytała nie rozumiejąc nic z zachowania blondyna.
- Chodź o to, że nie możemy już udawać pary.- powiedział w końcu.
- Czemu nagle zmieniłeś zdanie?- zdziwiła się bardzo, bo jak wczoraj o tym rozmawiali to byłtemu bardzo przeciwny.
- Nie pasujemy do siebie i chyba nigdy nie będziemy pasować... i jestem z kimś.- mówił spokojnie patrząc jej w oczy.
- Dobrze... a mogę wiedzieć z kim?- próbowała ukryć to, że zbiera jej się na płacz.
- Z Natali. Poznałem ja lepiej i jest naprawdę miła i fajna dziewczyna. Lubię z nią przebywać i mam nadzieję, że Toby polubi ją tak samo jak Ciebie.- pocałował ją w policzek i poszedł do małego, a Lau gdy już przyswoiła sobie słowa blondyna to zaczęła płakać. Nie mogła uwierzyć w to co jej przed chwilą powiedział. Bolało ją to bardziej niż zdrada Josha. W tym momencie zrozumiała, że zakochała się w Rossie jednak to już nie ma znaczenia, bo on wybrał Natali. Nie rozumiała co mogło się tak nagle stać, że się w niej zakochał jak wczoraj zrobiła taką szopkę. Nic już nie rozumiała miała wszytko dość. Miała dość tego, że w całym swoim życiu spotyka takich idiotów, którzy tylko ją ranią. Zastanawiała się teraz jak długo jeszcze tak wytrzyma i nie zwariuje, albo nie popełni największego błędu w swoim życiu i będzie całe życie żyła w piekle. Gdy się troszkę uspokoiła wytarła łzy i wyszła. Maia oczywiście zauważyła, że nie jest z nią dobrze, ale Laura powiedziała jej, że źle się czuje i pójdzie już do domu. Dziewczyna jej w to nie uwierzyła, ale postanowiła nie nalegać i poczekać aż sama jej powie co się stało. Brunetka jak tylko wróciła do domu to bez słowa do siostry zamknęła się w swoim pokoju i zaczęła znów płakać. Van chciała z nią porozmawiać, ale po godzinie próbowania się do niej dostać zrezygnowała.
- Co tu robisz?- brunetka nie kryła swojego zdziwienia.
- Przyjechałem odwiedzić moją dziewczynę.- powiedział jakby nigdy nic i przytulił nadal zdziwiona dziewczynę.
- Tylko ja nie jestem już twoją dziewczyną.- odsunęła się od niego.
- Laura kochanie przecież wiem, że nadal za mną szalejesz i ucieszyłaś się gdy tylko mnie zobaczyłaś.- objął ją w talii, ze swoim uśmiechem, który zawsze działał na brunetkę. Co niestety nie zmieniło się i tym razem.
- Na ile przyleciałeś?- objęła jego kark, a on się uśmiechnął zwycięsko.
- Na ile tylko będziesz chciała kicia.
- To możesz już wypierdalać!- nigdy nie lubiła jak ktoś mówił na nią kicia, ale tym razem podziałało to na nią jak kubeł zimnej wody.
- Oj malutka jeszcze tu wrócę.- klepnął ją w tyłek i wyszedł z jej domu. Lau nadal nic nie rozumiała, ale postanowiła pogadać z Van. Niestety czarnowłosa była już w pracy więc nasza bohaterka zjadła tylko szybko śniadanie i również wyszła do pracy. Nie śpieszyła się, ponieważ miała jeszcze czas na krótki spacerek co oczywiście wykorzystała. Gdy doszła tylko do lodziarni od razu przywitała ją uśmiechnięta od ucha do ucha Maia.
- Co ty taka uśmiechnięta od rana?
- Poznałam wczoraj bardzo fajnego faceta i dzisiaj do mnie zadzwonił, bo chce mnie lepiej poznać.- uśmiechała się szeroko i mocno przytuliła przyjaciółkę.
- No to gratulacje kochanie.- cieszyła się, że w końcu Maia poznała kogoś normalnego.
- A jak u Ciebie? Powiedzieliście z Rossem w końcu prawdę?- nie mieli dużo ludzi, bo było za wcześnie więc mogły sobie pogadać.
- Nie, bo wczoraj Natali zrobiła scenę u jego rodziców więc nie było jak, a dzisiaj jeszcze nie gadałam z Rossem.
- Nigdy nie lubiłam tej laluni. We wszytko musi się wypierdalać. Dobra mów co Cię tak przybiło od rana?
- Josh mnie odwiedził... boje się, że znów nabiorę się na jego gierki i dam mu się podejść. Boje się, że znów dam mu się zranić. On dobrze wie jak mnie podejść i wie że mu przez to ulegnie.- mówiła mając łzy w oczach.
- Mała nie bój się.- przytuliła ją- teraz masz mnie, Vancie z Rikerem no i Rossa. Nie jesteś sama i my ci we wszystkim pomożemy. Ja na pewno nie pozwolę ci znów do niego wrócić, a jak będzie trzeba to go zabije.- zaśmiały się obie na te słowa.
- Dziękuję. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mam Ciebie i cała resztę.- uśmiechnęła się. Gadały tak jeszcze trochę, ale w końcu zaczęli schodzić się ludzie więc musiały zacząć pracować. Lau jednak nie mogła się skupić na pracy, bo myślała tylko o tym jak powiedzieć Rossowi, że przyleciał za nią chłopak przed, którym chciała uciec za wszelką cenę i nie umie się od niego uwolnić. Nie miała pojęcia czego się tak naprawdę boi. Czy tego, że przez to może stracić Rossa jako przyjaciele? Czy o to, że jak się o tym wszyscy dowiedzą to nie będzie mogła udawać już dziewczyny blondyna? Sama nie wiedziała co czuje do Rossa, a co do Josha, była w rozsypce. Czuła przy blondynie coś co dawało jej poczucie bezpieczeństwa i szczęście jakiego nigdy nie czuła. Jednak Josh był facetem typu bad boy i to właśnie ciągnęła ją do Josha. Lubiła jak facet się tak zachowuje i jak stara się o dziewczynę, która go odpycha. Ciągnęło ją do facetów, którzy nigdy nie myśleli o rodzinie i kochali imprezować. To była właśnie jej słabość, tego właśnie się bała. Tego, że Josh wykorzysta to wszystko i znów ją zrani. Bała się również tego, że przez to może zranić jeszcze Rossa i stracić go na zawsze, ale też Toby'ego, którego kocha jak własnego syna. Bała się stracić tego wszystkiego co teraz ma, co zdobyła gdy się uwolniła od bruneta. Ona już się nie bała tylko była przerażona. Strasznie się zamyśliła nie zauważyła nawet jak do lodziarni weszli Toby z Rossem. Maluch jak zawsze pobiegł do niej bardzo szczęśliwy i mocno ją przytulił. To przywróciło Laurę do świata żywych.
- Mały, a co ty tu robisz?- przytuliła go.
- Chciałem się z tobą zobaczyć więc tata ze mną przyszedł.- powiedział uśmiechając się szeroko.
- To co lody te co zawsze?- uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Tak!- krzyknął szczęśliwy i pobiegł do taty, a Lau tylko się uśmiechnęła na ten widok i zrobiła małemu lody. Gdy je zrobiła to przyniosła małemu do stolika.
- Hej Ross.- uśmiechnęła się i chciała pocałować go w policzek, ale on się odsunął. - Coś się stało?- spojrzała na niego zdziwiona.
- Nie czemu?- zapytał jakby nigdy nic.
- Bo nawet nie chcesz się ze mną przywitać, może dlatego?- chciała odejść, ale zatrzymała ją ręką blandaska.
- Możemy porozmawiać?
- Przecież rozmawiamy.
- Ale w cztery oczy?
- Maia zerkniesz czasem na Toby'ego?
- Jasne nie ma sprawy.- usiadła koło małego i zaczęła mu coś opowiadać, ale Lau pociągnęła Rossa na zaplecze.
- To o czym chciałeś porozmawiać?- zapytała nie rozumiejąc nic z zachowania blondyna.
- Chodź o to, że nie możemy już udawać pary.- powiedział w końcu.
- Czemu nagle zmieniłeś zdanie?- zdziwiła się bardzo, bo jak wczoraj o tym rozmawiali to byłtemu bardzo przeciwny.
- Nie pasujemy do siebie i chyba nigdy nie będziemy pasować... i jestem z kimś.- mówił spokojnie patrząc jej w oczy.
- Dobrze... a mogę wiedzieć z kim?- próbowała ukryć to, że zbiera jej się na płacz.
- Z Natali. Poznałem ja lepiej i jest naprawdę miła i fajna dziewczyna. Lubię z nią przebywać i mam nadzieję, że Toby polubi ją tak samo jak Ciebie.- pocałował ją w policzek i poszedł do małego, a Lau gdy już przyswoiła sobie słowa blondyna to zaczęła płakać. Nie mogła uwierzyć w to co jej przed chwilą powiedział. Bolało ją to bardziej niż zdrada Josha. W tym momencie zrozumiała, że zakochała się w Rossie jednak to już nie ma znaczenia, bo on wybrał Natali. Nie rozumiała co mogło się tak nagle stać, że się w niej zakochał jak wczoraj zrobiła taką szopkę. Nic już nie rozumiała miała wszytko dość. Miała dość tego, że w całym swoim życiu spotyka takich idiotów, którzy tylko ją ranią. Zastanawiała się teraz jak długo jeszcze tak wytrzyma i nie zwariuje, albo nie popełni największego błędu w swoim życiu i będzie całe życie żyła w piekle. Gdy się troszkę uspokoiła wytarła łzy i wyszła. Maia oczywiście zauważyła, że nie jest z nią dobrze, ale Laura powiedziała jej, że źle się czuje i pójdzie już do domu. Dziewczyna jej w to nie uwierzyła, ale postanowiła nie nalegać i poczekać aż sama jej powie co się stało. Brunetka jak tylko wróciła do domu to bez słowa do siostry zamknęła się w swoim pokoju i zaczęła znów płakać. Van chciała z nią porozmawiać, ale po godzinie próbowania się do niej dostać zrezygnowała.
~*~
Hej! Tak wiem, że bardzo dawno mnie tu nie było, ale nie miałam kompa, ani czasu ani nic. Naprawdę was bardzo przepraszam nie chciałam tak zaniedbać tego bloga, ale musicie mnie zrozumieć. Może rozdział nie jest idealny i pewnie połowa z was mnie zabije, za to że rozwaliłam Raurę (mam tu na myśli Szylwie)... kochanie bardzo przepraszam, ale musiałam to zrobić. Mam nadzieje, że twoja koza mnie nie zje XD Jeszcze raz bardzo was przepraszam i nie wiem wgl czy tu ktoś jest, ale jak jesteście to zostawcie coś po sobie. Możecie nawet pisać, że to jest do dupy, bo wiem że takie jest xd
Więc tak obiecuję poprawę i zacznę od dzisiaj już pisać nowy rozdział.
Kocham was i mam nadzieję, że nadal tu jesteście :***
Wasza Pinni, którą bardzo boli brzuch i nawet nie wie od czego :(((
niedziela, 11 października 2015
LBA
Tym razem nominowały mnie Samantha i The Blogg. Dziękuje bardzo dziewczyny :*
To tyle na dzisiaj. Ja nikogo nie nominuje. Dziękuje jeszcze raz dziewczyny za nominacje.
Całuski :**
Wasza Pinni
Pytania od Samantha:
1. Skąd pomysł na tworzenie bloga?
Tak w sumie to znikąd. Nie miałam co robić siostra powiedziała, że dobrze pisze i mnie namówiła.
2. Ulubiony film/książka?
Film to wszystkie części "Step up" i "I że cie nie opuszczę", a książka to "Pretty Little Liars".
3. Jakie masz hobby?
Lubie czytać, tańczyć czasami i uczyć się jeżyków obcych. Jednak na nic teraz nie mam czasu, bo mam dużo obowiązków.
4. Jakiej muzyki słuchasz?
Na pierwszym miejscu R5 <3 a tak to to słucham to co mi wpadnie w ucho. Często to jest jakiś rap lub rock.
5. Byłaś kiedyś zakochana?
Nie jeszcze nie miałam okazji poznać tego uczucia.
6. Ulubione słodycze?
Kocham wszystkie nie umiem wybrać.
7. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
To była "Tabaluga" i "Smerfy".
8. Kim chcesz zostać w przyszłość?
Mam dwa warianty: dziennikarką albo prezenterka.
9. Jeśli miałabyś teraz kogoś przytulić, kto by to był?
Moja siostra.
10. Gdyby można było posiąść magiczną moc, co chciałabyś móc robić?
Chciałabym być niewidzialna, czytać ludziom w myślach, i żeby mój kolor włosów zależał od mojego nastroju.
11. Masz/Chciałabyś mieć tatuaż? Jeśli tak to jaki i gdzie?
Tak chciałabym i to nawet nie jeden. Na nadgarstku znaczek R5, na karku jakiś cytat z piosenki i na obojczyku też jakiś cytat.
To tyle od Sam, a teraz przejdziemy do The Blogg:
1. Co sądzisz o moim blogu jeśli go czytasz?
Czytam twojego bloga i choć nie komentuje, bo ze mnie leniwe dziecko albo po prostu nie mam czasu. Jednak bardzo go lubię i mi się podoba.
2. Co sądzisz na temat hejterów na swoich idoli?
Boli mnie to jak inni ich obrażają choć tak naprawdę ich w ogóle nie znają. Nie rozumiem ludzi, którzy tak robią i nie wstydzą się tego. Jak dla mnie powinni się trochę zastanowić czy warto to robić, żeby ktoś przez nich cierpiał. Ja też dużo gwiazd nie lubię, ale nie mówię do ich fanów, że są do dupy, że to nie muzyka, że się pieprzą na lewo i prawo, bo nie chce nikogo przez to krzywdzić i tego samego oczekuje od nich, ale nie zawsze to działa.
3. Czy lubisz siebie taką jaką jesteś?
Em... nie mogę powiedzieć, że się lubię, bo dużo rzeczy bym w sobie zmieniła i z wyglądu, i z charakteru. Jednak jest też parę rzeczy, które w sobie lubię. Trudno jest mi określić, ale u mnie to normalne, bo nikt mnie nie potrafi zrozumieć.
4. Za czym nie przepadasz u innych osób?
U tych, których znam to, że nie mnie nigdy nie słuchają, że mają mnie za głupią dziewczynę, która żyje w własnym świecie i nie wie nic o życiu. Jednak ja na swoje 15 lat wiem więcej pod nich.
5. Jak się czujesz gdy widzisz na swoim blogu miłe komentarze, a jak złe (jeżeli takich nie miałaś/eś napisz jak byście się czuli)?
Jak widzie miłe to mi się serduszko raduje i jest mi tak ciepło w środku, czytam je z uśmiechem na ustach i wtedy mam ochotę skakać. Jak widzie złe to jest mi smutno, ale się nie przejmuje. Nie każdy musi lubić to co ja pisze. Nie każdemu musi się to podobać nie zmuszam nikogo do lubienia moich blogów. Robię to dla siebie bo to kocham i dla osób, którym się to podoba.
6. Lubisz zwierzęta?
Ja kocham zwierzęta. Mój tata mówi, że jakbym mogła to wszystkie bezdomne zwierzęta bym przygarnęła do siebie i to jest prawda.
7. Kiedy dodasz następny rozdział?
Nie mam pojęcia. Jak na razie muszę chodzić na różaniec, bo mam w tym roku bierzmowanie. Mam dużo nauki, bo jestem w trzeciej gimnazjum i egzaminy mnie czekają. Mam też korki i bardzo mało czasu dla siebie. jedynie weekend jest taki, że mogę odpocząć, ale też nie za dużo. Naprawdę bym chciała dodawać szybciej, ale nie mogę.
To tyle na dzisiaj. Ja nikogo nie nominuje. Dziękuje jeszcze raz dziewczyny za nominacje.
Całuski :**
Wasza Pinni
sobota, 3 października 2015
Rozdział 9
×dwa tygodnie później× ^Oczami Rossa^
Już od dwóch tygodni udaje z Laura parę i to jest super. Czuje się przy niej jak w bajce. Ona jest piękna kochana i wszytko na raz. Ja się chyba w niej zakochałem. Przy niej czuje się jak najszczęśliwszym człowiek na ziemi. Uwielbiam jak się uśmiecha i jak na mnie patrzy tymi swoimi pięknymi, dużymi czekoladowymi oczami. Jak się z nią całuje to normalnie czuje jakbym miał się rozpuścić. Jak mnie dotyka to przechodzi mnie taki przyjemny dreszcz. Ludzie ja KOCHAM LAURE. Boże ja naprawdę ją kocham. Dobra oddychaj. Spokojnie dasz radę. Poradzisz sobie. Dobra lepiej się uspokoję, bo mam po nią iść do pracy, a jak będę się tak zachowywał to pomyśli, że jestem nienormalny. Dobra jest już 15.30, a ona kończy o 16 muszę już iść. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Szybko się ubrałem i skierowałem się w stronę lodziarni, w której pracuje moja "dziewczyna". Po kilku minutach byłem na miejscu. Nie chciało mi się czekać na ulicy jak to zawsze robię tylko wszedłem do środka. Od razu gdy zobaczyłem brunetkę uśmiech wkradł się na moją twarz.
- Hej śliczna.- powiedziałem, a na jej policzki wkradły się rumieniec, które u niej po prostu uwielbiam.
- Hej, a co ty tak dzisiaj wcześniej?- cmoknęła mnie w policzek.
- A tak jakoś.- uśmiechnąłem się szeroko.
- Dobra Lau leci już ja pozamykam.- powiedziała Maia.
- Ale jesteś pewna?
- Tak jestem pewna, a ty zajmij się swoim chłoptasiem.- przytuliła ją.
- No okay.- uśmiechnęła się i zdjęła fartuszek, w którym bardzo ładnie wygląda. - To co idziemy?
- Tak jest.- złapałem ją za rękę, a ona splotła nasze place. W taki sposób wyszliśmy z lodziarni.
- To kiedy im mówiły prawdę?- to pytanie mnie zdziwiło.
- Ale przecież nie musimy im mówić.- ja nie chce z nią "zrywać". Tak wiem to głupio brzmi, ale ja chce żeby była ze mną tak naprawdę. Ja ją serio kocham.
- Ale Ross to już trwa za długo.- marudziła.
- No, ale przecież nic takiego się nie dzieje. Ty jesteś sama i ja jestem sam. Nikt mam w tym nie przeszkadza.- mówiłem.
- No nie do końca.- powiedziała tak cicho, że ledwo co usłyszałem.
- Jak to?
- No bo ja poznałam dzisiaj chłopaka i jestem z nim umówiona na jutro.- mówiła cicho, a ja miałem ochotę wybuchnąć. Moja ukochana poznała jakiegoś faceta i chce się z nim spotkać.
- Ale jeszcze nie znasz tego faceta więc to będzie nawet lepiej.
- Ross proszę.- powiedziała prosząco.
- Ja też proszę.
- O co?- nie rozumiała mnie, ale nic dziwnego bo ja siebie też nie rozumiem.
- Daj mi czas i im powiemy.- powiedziałem siląc się na uśmiech, ale mi nie wyszło. Jednak ona tego nie zauważyła.
- Naprawdę?- pokiwałem głową. - Boże dziękuję.- rzuciła się mi na szyję. Objąłem ją nie pewnie.
- Musimy iść do moich rodziców po Toby'ego.- zapytałem gdy się już ode mnie oderwała.
- Jasne chodzimy.- uśmiechnęła się. Poszliśmy do mnie do domu stamtąd wzięliśmy samochód i pojechaliśmy do moich rodziców.
^Oczami narratora^
Blondyn z brunetka jechali spokojnie do rodziców chłopaka, ale żadne z nich nie spodziewało się tego co tam ich czeka. Nie wiedzieli, że ich szczęście zostanie przerwane w ciągu kilku chwil. Nie wiedzieli, że cieszą się ostatnimi chwilami, które są dla nich szczęśliwe. W domu rodziców Rossa czekała na nich niespodzianka, która już na zawsze może odmienić ich życie. Już nie będą mogli żyć tak jak dawniej. Nie będą wiedzieć co zrobić w takiej sytuacji. Gdy dojechali weszli uśmiechnięci, trzymając się za ręce. Weszli tylko do salonu i przeżyli nie mały szok. Mianowicie w salonie siedzieli Państwo Lynch i Natali. Zdziwili się co blondynka tu robi i dlaczego siedź z rodzicami blondyna. Jednak zaraz mieli się o tym dowiedzieć.
- Ross dobrze, że już jesteście.- powiedział w krańcu Pan Lynch.
- Tato o co chodź i co ona tu robi?- chłopak był zdenerwowany, a tym bardziej po tym jaką scenę urządziła jak zobaczyła go razem z Lau.
- To chyba powinieneś wiedzieć.
- Możecie mam w końcu powiedzieć o co chodź?!- był już cały zdenerwowany.
- Kochanie spokojnie.- pogładziła go po plecach brunetka, a on się lekko uśmiechnął.
- Ross, bo ja nie przyjechałam tu po nic.- odezwała się blondynka.
- Jak po nic to niby po co?- zapytała Laura, bo blondyn mógłby ja nie potraktować zbyt miło.
- Ty to możesz zaraz przestać być taka szczęśliwa.- zaśmiała się złośliwie.
- Tak, a niby czemu?
- Bo jestem w ciąży z twoim chłoptasiem!- krzyknęła, a Lau nie mogła w to uwierzyć tak samo jak Ross. Nie mogli uwierzyć w to co ona przed chwilą powiedziała. To był dla nich totalny szok. Nie spodziewali się tego nawet w najgłębszych snach.
- Nie to nie może być prawda! Ty kłamiesz!- Ross w końcu wybuchł. Nie mógł pojąć tego, że może być ojcem dziecka już drugiej kobiety, do której nic nie czuje. Nie mógł pojąć tego, że przez to też może stracić Laure już na zawsze. Nie mógł w to uwierzyć.
- Nie kłamie. Jak mi nie wierzysz to twoja sprawa! Ja i tak dowie ode tego, że to twoje dziecko! Zniszczę twoje życie tak samo jak Rydel! Już nie będziesz taki szczęśliwy z ta szmata jak wcześniej! A ty uważaj lepiej z kim się umawiasz.- była zła było to widać po jej czerwonej jak burak twarzy. Ross też był zdenerwowany, za to co powiedziała o jego siostrze i o jego ukochanej. Miał jej już dość w swoim życiu. Pojawiała się za każdym razem kiedy już prawie miał wszytko ułożone i to psuła. Nienawidził jej z całego serca.
- Nigdy więcej nie mówi tak o osobach, które kocham! Nie znasz ich i nie masz prawa ich oceniać! Moja siostra też się na tobie pozna i to już nie długo! To ja zniszczę twoje życie jak jeszcze raz pojawisz się w moim życiu! Ja w przeciwność do Ciebie znam się na tym! Mam to gdzieś jak to zrobisz, ale masz zniknąć z mojego życia! A teraz wypierdalaj i nigdy więcej się tu nie pokazuj! I wycofaj tego kutasa co ma skrzywdzić moja Laure, bo Cię zniszczę i to podwójnie!- wykrzyczał jej to wszystko w twarz. Rodzice chłopaka byli w nie małym szoku po usłyszeniu takich słów, a jeszcze bardziej w szoku była Lau, ponieważ już myślała, że poznała jakiegoś fajnego chłopaka, a tu się okazuje, że to tyko jakiś głupi podstęp. Nawet nie wiadomo co tym miał osiągnąć. Zrobiło jej się słabo i zrobiła się blada.
- Laura wszystko dobrze?- zapytała Pani Lynch widząc twarz dziewczyny.
- Tak tylko trochę mi się w głowie zakręciło.- powiedziała słabo.
- Kochanie może usiądź.- posadził ja na kanapie Ross i patrzy na nią ze zmartwieniem w oczach.
- Nie bój się nic mi nie jest.- uśmiechnęła się słabo i pogładziła go po policzku. Uśmiechnął się lekko i pocałował ją w czoło. Brunetka już zaczęła nabierać odpowiedniego kolorku.
- Gdzie jest Toby?
- Na górze bawi się.- uśmiechnął się Pan Lynch.
- To ja po niego pójdę i pojedziemy już do domu.- powiedział Ross i poszedł po syna. Gdy tylko chłopak zniknął Pan Lynch usiadła koło Laury i złapała ją za rękę.
- Ross Cię bardzo kocha widać to na pierwszy rzut oka. Nawet za mamą Toby'ego tak nie był. On jest dobrym chłopakiem tylko czasami potrafi wpakować się w tarapaty, ale widzie, że dla Ciebie i Toby'ego zrobi wszytko.- uśmiechnęła się do niej. Lau nie wiedziała co powiedzieć. W ogóle nie wiedziała co ma o tym myśleć. Miała dwie obcje, albo Ross jest dobrym aktorem, albo naprawdę się w niej zakochał. Tylko pytanie co ona do niego czuję. Czy to na pewno tylko przyjaźń czy może coś więcej. Nie wiedząc co powiedzieć po prostu uśmiechnęła się, żeby zakryć swoje zakłopotanie. Po chwili wrócił blondyn z maluchem i wrócili do domu. Obejrzeli jakiś film animowany z Tobym, a gdy zasnął położyli go spać.
- To ja już pójdę do siebie.- powiedziała Lau, gdy wyszli z pokoju Toby'ego.
- A nie możesz dzisiaj zostać?
- Ross ja muszę wrócić Ness będzie się martwić.
- Przecież ona wie, że jesteś u mnie. No proszę zostań i tak jest późno, a ja nie chce Cię puszczać samej. Jak chcesz mogę nawet spać na kanapie w salonie tylko zostań.- uśmiechnął się do niej uroczo.
- Niech ci będzie, ale pod jednym warunkiem.
- Zrobię wszytko co tylko chcesz.- uśmiechnął się szeroko.
- Śpisz ze mną nie na kanapie.- powiedziała, a on tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej jeśli to w ogóle możliwe.
- Tak jest.- wziął ją na ręce i zanusł do łóżka. Wtuliła się w niego, a Ross uśmiechnięty położył się razem z nią na łóżku i nie puszczając jej zamknął oczy. Laura tylko lekko się uśmiechnęła i też zasnęła.
Już od dwóch tygodni udaje z Laura parę i to jest super. Czuje się przy niej jak w bajce. Ona jest piękna kochana i wszytko na raz. Ja się chyba w niej zakochałem. Przy niej czuje się jak najszczęśliwszym człowiek na ziemi. Uwielbiam jak się uśmiecha i jak na mnie patrzy tymi swoimi pięknymi, dużymi czekoladowymi oczami. Jak się z nią całuje to normalnie czuje jakbym miał się rozpuścić. Jak mnie dotyka to przechodzi mnie taki przyjemny dreszcz. Ludzie ja KOCHAM LAURE. Boże ja naprawdę ją kocham. Dobra oddychaj. Spokojnie dasz radę. Poradzisz sobie. Dobra lepiej się uspokoję, bo mam po nią iść do pracy, a jak będę się tak zachowywał to pomyśli, że jestem nienormalny. Dobra jest już 15.30, a ona kończy o 16 muszę już iść. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Szybko się ubrałem i skierowałem się w stronę lodziarni, w której pracuje moja "dziewczyna". Po kilku minutach byłem na miejscu. Nie chciało mi się czekać na ulicy jak to zawsze robię tylko wszedłem do środka. Od razu gdy zobaczyłem brunetkę uśmiech wkradł się na moją twarz.
- Hej śliczna.- powiedziałem, a na jej policzki wkradły się rumieniec, które u niej po prostu uwielbiam.
- Hej, a co ty tak dzisiaj wcześniej?- cmoknęła mnie w policzek.
- A tak jakoś.- uśmiechnąłem się szeroko.
- Dobra Lau leci już ja pozamykam.- powiedziała Maia.
- Ale jesteś pewna?
- Tak jestem pewna, a ty zajmij się swoim chłoptasiem.- przytuliła ją.
- No okay.- uśmiechnęła się i zdjęła fartuszek, w którym bardzo ładnie wygląda. - To co idziemy?
- Tak jest.- złapałem ją za rękę, a ona splotła nasze place. W taki sposób wyszliśmy z lodziarni.
- To kiedy im mówiły prawdę?- to pytanie mnie zdziwiło.
- Ale przecież nie musimy im mówić.- ja nie chce z nią "zrywać". Tak wiem to głupio brzmi, ale ja chce żeby była ze mną tak naprawdę. Ja ją serio kocham.
- Ale Ross to już trwa za długo.- marudziła.
- No, ale przecież nic takiego się nie dzieje. Ty jesteś sama i ja jestem sam. Nikt mam w tym nie przeszkadza.- mówiłem.
- No nie do końca.- powiedziała tak cicho, że ledwo co usłyszałem.
- Jak to?
- No bo ja poznałam dzisiaj chłopaka i jestem z nim umówiona na jutro.- mówiła cicho, a ja miałem ochotę wybuchnąć. Moja ukochana poznała jakiegoś faceta i chce się z nim spotkać.
- Ale jeszcze nie znasz tego faceta więc to będzie nawet lepiej.
- Ross proszę.- powiedziała prosząco.
- Ja też proszę.
- O co?- nie rozumiała mnie, ale nic dziwnego bo ja siebie też nie rozumiem.
- Daj mi czas i im powiemy.- powiedziałem siląc się na uśmiech, ale mi nie wyszło. Jednak ona tego nie zauważyła.
- Naprawdę?- pokiwałem głową. - Boże dziękuję.- rzuciła się mi na szyję. Objąłem ją nie pewnie.
- Musimy iść do moich rodziców po Toby'ego.- zapytałem gdy się już ode mnie oderwała.
- Jasne chodzimy.- uśmiechnęła się. Poszliśmy do mnie do domu stamtąd wzięliśmy samochód i pojechaliśmy do moich rodziców.
^Oczami narratora^
Blondyn z brunetka jechali spokojnie do rodziców chłopaka, ale żadne z nich nie spodziewało się tego co tam ich czeka. Nie wiedzieli, że ich szczęście zostanie przerwane w ciągu kilku chwil. Nie wiedzieli, że cieszą się ostatnimi chwilami, które są dla nich szczęśliwe. W domu rodziców Rossa czekała na nich niespodzianka, która już na zawsze może odmienić ich życie. Już nie będą mogli żyć tak jak dawniej. Nie będą wiedzieć co zrobić w takiej sytuacji. Gdy dojechali weszli uśmiechnięci, trzymając się za ręce. Weszli tylko do salonu i przeżyli nie mały szok. Mianowicie w salonie siedzieli Państwo Lynch i Natali. Zdziwili się co blondynka tu robi i dlaczego siedź z rodzicami blondyna. Jednak zaraz mieli się o tym dowiedzieć.
- Ross dobrze, że już jesteście.- powiedział w krańcu Pan Lynch.
- Tato o co chodź i co ona tu robi?- chłopak był zdenerwowany, a tym bardziej po tym jaką scenę urządziła jak zobaczyła go razem z Lau.
- To chyba powinieneś wiedzieć.
- Możecie mam w końcu powiedzieć o co chodź?!- był już cały zdenerwowany.
- Kochanie spokojnie.- pogładziła go po plecach brunetka, a on się lekko uśmiechnął.
- Ross, bo ja nie przyjechałam tu po nic.- odezwała się blondynka.
- Jak po nic to niby po co?- zapytała Laura, bo blondyn mógłby ja nie potraktować zbyt miło.
- Ty to możesz zaraz przestać być taka szczęśliwa.- zaśmiała się złośliwie.
- Tak, a niby czemu?
- Bo jestem w ciąży z twoim chłoptasiem!- krzyknęła, a Lau nie mogła w to uwierzyć tak samo jak Ross. Nie mogli uwierzyć w to co ona przed chwilą powiedziała. To był dla nich totalny szok. Nie spodziewali się tego nawet w najgłębszych snach.
- Nie to nie może być prawda! Ty kłamiesz!- Ross w końcu wybuchł. Nie mógł pojąć tego, że może być ojcem dziecka już drugiej kobiety, do której nic nie czuje. Nie mógł pojąć tego, że przez to też może stracić Laure już na zawsze. Nie mógł w to uwierzyć.
- Nie kłamie. Jak mi nie wierzysz to twoja sprawa! Ja i tak dowie ode tego, że to twoje dziecko! Zniszczę twoje życie tak samo jak Rydel! Już nie będziesz taki szczęśliwy z ta szmata jak wcześniej! A ty uważaj lepiej z kim się umawiasz.- była zła było to widać po jej czerwonej jak burak twarzy. Ross też był zdenerwowany, za to co powiedziała o jego siostrze i o jego ukochanej. Miał jej już dość w swoim życiu. Pojawiała się za każdym razem kiedy już prawie miał wszytko ułożone i to psuła. Nienawidził jej z całego serca.
- Nigdy więcej nie mówi tak o osobach, które kocham! Nie znasz ich i nie masz prawa ich oceniać! Moja siostra też się na tobie pozna i to już nie długo! To ja zniszczę twoje życie jak jeszcze raz pojawisz się w moim życiu! Ja w przeciwność do Ciebie znam się na tym! Mam to gdzieś jak to zrobisz, ale masz zniknąć z mojego życia! A teraz wypierdalaj i nigdy więcej się tu nie pokazuj! I wycofaj tego kutasa co ma skrzywdzić moja Laure, bo Cię zniszczę i to podwójnie!- wykrzyczał jej to wszystko w twarz. Rodzice chłopaka byli w nie małym szoku po usłyszeniu takich słów, a jeszcze bardziej w szoku była Lau, ponieważ już myślała, że poznała jakiegoś fajnego chłopaka, a tu się okazuje, że to tyko jakiś głupi podstęp. Nawet nie wiadomo co tym miał osiągnąć. Zrobiło jej się słabo i zrobiła się blada.
- Laura wszystko dobrze?- zapytała Pani Lynch widząc twarz dziewczyny.
- Tak tylko trochę mi się w głowie zakręciło.- powiedziała słabo.
- Kochanie może usiądź.- posadził ja na kanapie Ross i patrzy na nią ze zmartwieniem w oczach.
- Nie bój się nic mi nie jest.- uśmiechnęła się słabo i pogładziła go po policzku. Uśmiechnął się lekko i pocałował ją w czoło. Brunetka już zaczęła nabierać odpowiedniego kolorku.
- Gdzie jest Toby?
- Na górze bawi się.- uśmiechnął się Pan Lynch.
- To ja po niego pójdę i pojedziemy już do domu.- powiedział Ross i poszedł po syna. Gdy tylko chłopak zniknął Pan Lynch usiadła koło Laury i złapała ją za rękę.
- Ross Cię bardzo kocha widać to na pierwszy rzut oka. Nawet za mamą Toby'ego tak nie był. On jest dobrym chłopakiem tylko czasami potrafi wpakować się w tarapaty, ale widzie, że dla Ciebie i Toby'ego zrobi wszytko.- uśmiechnęła się do niej. Lau nie wiedziała co powiedzieć. W ogóle nie wiedziała co ma o tym myśleć. Miała dwie obcje, albo Ross jest dobrym aktorem, albo naprawdę się w niej zakochał. Tylko pytanie co ona do niego czuję. Czy to na pewno tylko przyjaźń czy może coś więcej. Nie wiedząc co powiedzieć po prostu uśmiechnęła się, żeby zakryć swoje zakłopotanie. Po chwili wrócił blondyn z maluchem i wrócili do domu. Obejrzeli jakiś film animowany z Tobym, a gdy zasnął położyli go spać.
- To ja już pójdę do siebie.- powiedziała Lau, gdy wyszli z pokoju Toby'ego.
- A nie możesz dzisiaj zostać?
- Ross ja muszę wrócić Ness będzie się martwić.
- Przecież ona wie, że jesteś u mnie. No proszę zostań i tak jest późno, a ja nie chce Cię puszczać samej. Jak chcesz mogę nawet spać na kanapie w salonie tylko zostań.- uśmiechnął się do niej uroczo.
- Niech ci będzie, ale pod jednym warunkiem.
- Zrobię wszytko co tylko chcesz.- uśmiechnął się szeroko.
- Śpisz ze mną nie na kanapie.- powiedziała, a on tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej jeśli to w ogóle możliwe.
- Tak jest.- wziął ją na ręce i zanusł do łóżka. Wtuliła się w niego, a Ross uśmiechnięty położył się razem z nią na łóżku i nie puszczając jej zamknął oczy. Laura tylko lekko się uśmiechnęła i też zasnęła.
~*~
AAaaaaa! Rozdział wreszcie dodałam. Mam nadzieje, że wam się podoba bo mi nie za bardzo. Eh... ale jak zawsze. przepraszam, że tak długo go nie było, ale szkoła i te sprawy. Czuje się wykończona, ale w końcu znalazłam czas i jest.
Licze na wasze miłe komentarze, które dadzą mi motywacje do tego, żeby znaisić czas i napisać kolejny.
Kocham Was <3333
Całuski :***
~ Pinni
LBAx2
Hej, dawno mnie tu nie było, ale szkoła więc sami wiecie. Mam tyle teraz zajęci, że nie wiem czym zająć się najpierw. Naprawdę przepraszam, że tak długo nie ma rozdziału, ale naprawdę mam strasznie mało czasu dla siebie. Rozdział jak się wyrobie wstawię dzisiaj.
Jednak teraz przybywam do was z LBA. Nominowały mnie dwie dziewczyny: EmiDelly R5er i Szylwia. Dziękuje bardzo kochane <3333
Oczywiście zapraszam na ich blogi, bo są wspaniałe:
http://life-is-like-a-labyrinth-raura.blogspot.com/ ~ Emi
http://true-love-by-raura.blogspot.com/ ~ Szylwi
To ja nominuje:
1. Szylwie (no wiem, że się cieszysz :*)
2. EmiDelly
3. Darkness
4. ktoś ktosiowy
Moje pytania:
1. Jakie jest twoje największe marzenie?
2. Jak zaczęła się twoja historia z R5?
3. Czy wierzysz w życie po śmierci?
4. Jesteś bardziej osobą która lubi towarzystwo czy samotność?
5. Czego w sobie najbardziej nie lubisz i dlaczego?
6. Co sądzisz o Routney?
7. Co sądzisz o ludziach, którzy się tną?
8. Ulubiona piosenka (nie musi być R5)?
9. Jak marzy ci się idealna pierwsza randka?
10. Czy lubisz serial A&A? Jeśli tak to co czujesz wiedząc, że to ostatni sezon?
Jednak teraz przybywam do was z LBA. Nominowały mnie dwie dziewczyny: EmiDelly R5er i Szylwia. Dziękuje bardzo kochane <3333
Oczywiście zapraszam na ich blogi, bo są wspaniałe:
http://life-is-like-a-labyrinth-raura.blogspot.com/ ~ Emi
http://true-love-by-raura.blogspot.com/ ~ Szylwi
Okay zaczniemy od pytań Emi :D
1. Jak zaczęła się twoja przygoda z bloggerem?
Moja przygoda z bloggerem zaczęła się tak niespodziewanie. Pisałam sobie takie opowiadania tylko dla siebie, a jak moja siostra to zobaczyła. To zaczęła mnie namawiać, żebym założyła bloga. W prawdzie na początku trochę się tego bałam, ale w końcu mnie przekonała.
2. Ulubiony cytat?
Hm... "Gdybym miał wybierać pomiędzy kochaniem Cię, a oddychaniem to użyłbym mojego ostatniego oddechu, by powiedzieć, że Cię kocham." ~ Ross Lynch
3. Jaki masz styl ubioru?
Ja nie ma takiego swojego stylu. Chodzie w tym co mi się podoba i jest wygodne. Nie lubię chodzić w spódnicach i sukienkach. Najczęściej chodzie w rurkach i jakiś bluzach. Kocham bluzy :D
4. Ulubiony aktor i aktorka?
Moja ulubiona aktorka to Laura (jakże by inaczej :P)
Aktorów mam dwóch: Rossa i Channing Tatum (on jest boski)
5. Co sądzisz o R5?
Jestem z nich dumna, że ich kariera rośnie i są coraz bardziej rozpoznawalni, że non stop się rozwijają. Cieszę się z tego, że traktują swoich fanów jak rodzinę, bo to jest bardzo kochane. Kocham ich i ich muzykę, która nie znudziła mi się po miesiącu jak to powiedział mój brat. Tylko kocham ich już od 3 lat. Jestem z nich dumna i cieszę się, że mam tak wspaniałych idoli i należę do naszej wspaniałej rodzinki <333
6. Film, którego nienawidzisz?
W sumie to ja lubię wszystkie rodzaje filmów i wszystkie mi się podobają, ale w sumie nie przepadam za filmami taki gdzie jest tak jakby pokazana przyszłość. I też nie lubię filmów historycznych. Sama nie wiem czemu, ale za nimi nie przepadam.
7. Jaki był najlepszy i najgorszy dzień twojego życia?
Najlepszy, a zarazem najgorszy dzień mojego życia to był środowy koncert R5. Bardzo się cieszę, że byli już drugi raz z Polsce, ale jest mi strasznie smutno jak oglądam te wszystkie zdjęcia i filmiki z koncertu, a nie mogłam tak być przez mojego tatę. Oczywiście mam nadzieje, że jeszcze wrócą i uda mi się w końcu ich zobaczyć.
8. Co myślisz o Routney?
Mogą się teraz posypać hejty, ale co mi tak.
To tak nie ukrywam Courtney jest naprawdę śliczna i wydaje się być miła, ale jak dla mnie nie pasuje do Rossa. Nawet mi tu nie chodzi o to, że ja shippuje Raure. Po postu widzie, że oni są inni i z wyglądu i trochę z charakteru. Wkurza mnie w nich też to, że jak przestali się ukrywać to nagle nie robią nic innego tylko wstawiają swoje zdjęcia jak się całują lub przytulają. Nie jestem zazdrosna, ani nic z tych rzeczy po prostu jak dla mnie to trochę zachowują jakby ten ich związek był na pokaz. Ja ich nie shippuje i raczej nie zacznę. Wiem też, że Ross to mój idol i powinnam się cieszyć jego szczęściem, ale raczej nie teraz.
Oczywiście to tylko moje zdanie.
9. Czym się interesujesz?
Tak naprawdę to mam bardzo mało zainteresowań. Lubie sobie czasami potańczyć, ale bardziej wole usiąść sobie w pokoju z muzyką na uszach i poczytać jakąś dobrą książkę.
10. Ulubiona piosenka z nowego albumu R5?
Trudne pytanie bardzo trudne. Nie umiem wybrać jednej więc napiszę trzy, które najczęściej słucham:
*Repeating Days
*Lightning Strikes
*Stay With Me
11. Jak zareagowałaś na nominacje?
Na początku to było takie "O matko i co teraz?", ale teraz się z tego nawet cieszę, bo polubiłam odpowiadać na różne tematy. Nawet jak czasem nie znam odpowiedź :D
To tyle od Emi teraz przejdźmy do pytań od Szylwi :D
1. Jak się trzymasz po miesiącu w szkole?
Powiem szczerzę to ledwo żyje. Co z tego, że minął dopiero miesiąc. Jestem w trzeciej gimnazjum i nie dość, że mam egzaminy to jeszcze bierzmowanie. Jeszcze nie mam prawie w ogóle czasu wolnego :(
2. Co sądzisz o ludziach, którzy popełniają samobójstwa?
Jak dla mnie to ci ludzie mają, bardzo ciężko w życiu i nie potrafią sobie z tym poradzić. Skoro sięgają do tak drastycznych "pomocy". Ci ludzie musieli naprawdę przeżyć piekło, żeby chcieć odebrać sobie życie. Tak naprawdę to oni muszą mieć wielką odwagę, żeby takie coś zrobić. Naprawdę muszą być bardzo odważni, bo to nie jest takie proste się zabić. Niektórzy naprawdę popełniają samobójstwa z błahych powodów, a nie którzy z bardzo ciężkich, których nie da się pokonać i zapomnieć. Szkoda mi tych ludzi, ale przynajmniej już nie cierpią.
3. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Dlaczego tak/nie?
Ja tak naprawdę nie wierze w taką miłość, ponieważ jak dla mnie ludzie muszą się najpierw naprawdę dobrze poznać, żeby stwierdzić czy jest się zakochanym. Trzeba poznać swoje wady i zalety, żeby z kimś być. Dla mnie prawdziwa miłość powstaje z przyjaźni. Miłość od pierwszego wejrzenia dla mnie jest tylko zauroczeniem.
4. Uważasz, że to człowiek decyduje jak potoczy się jego los, czy jest on z góry założony?
W sumie to trudno określić, bo jak człowiek robi coś co on chce to zdarza się tak, że często mu nie wychodzi. Jednak są też tacy co im wszystko wychodzi. Nie umiem zdecydować, ale jak już mam wybierać to chyba jak czegoś naprawdę pragniemy to nie ważne czy to jest już założone czy sami się o to postaramy to nam wyjdzie.
5. Jaka marzy ci się idealna randka?
Idealna randka jak dla mnie to... twój wymarzony chłopak przychodzi po ciebie do domu z czerwoną różą i zabiera cie gdzieś, ale nie chce powiedzieć gdzie, bo ma to być niespodzianką. W pewnym momencie każe ci zamknąć oczy i bierze cie na ręce. Po jakimś czasie stawia cie i prosi żebyś otworzyła oczy. Gdy to robisz widzisz najpiękniejszy widok w twoim całym życiu. Patrzysz na ten widok ze łzami w oczach oczywiście szczęścia, a on cie przytula i szepcze na ucho, że cie kocha. Odprowadza cie do domu, po mile spędzonym czasie tylko we dwójkę, ale w połowie drogi zaczyna padać deszczy. Chłopak się tylko uśmiecha i cie całuje nie zważając na to, że już jesteście przemoczeni do suchej nitki. Do domu wracasz cała mokra, ale szczęśliwa i wiesz, że to był najlepszy dzień twojego życia. (ale romansidło :D)
6. Wymień wady lub rzecz, których w sobie nie lubisz?
Dużo rzeczy w sobie nie lubię, ale zacznijmy od wyglądu: nie lubię tego, że jak na swój wiek to jestem bardzo niska nie wiem czy mam nawet 160cm, niskie osoby wiedzą o czym mówię. Czasami nie lubię swojego zachowania nie potrafię czasami zalesić z nikim wspólnego języka. Jestem dość nieśmiała i to bardzo utrudnia mi życie.
7. Wierzysz w to, że marzenia się spełniają? Czy jakieś twoje się spełniło?
Tak wierze, że marzenia się spełniają. Nawet jak jeszcze, żadne z moich się nie spełniło. Jednak nie tracę nadziej i nadal wierze, że pewnego dnia się spełni chociaż jedno. Trzeba tylko im troszeczkę pomóc, a na pewno się spełnią :D
8. Gdzie chciałabyś polecieć na wakacje i z kim znajomymi/rodzicami?
Tak najbardziej na wakacje to chciałabym polecieć do LA i Paryża (przepraszam nie umiem wybrać). Oczywiście kocham moich rodziców, ale jakbym z nimi poleciała to bym nic nie zobaczyła, bo oni mnie ograniczają tak trochę. Więc najprędzej z moją siostrą i moją dobrą koleżanką.
9. Czy jesteś osobą bardzo otwartą czy bardziej jesteś wstydliwa?
W sumie u mnie trudno to określić, bo jak mam poznać kogoś kto przyjaźń się z moją siostrą to bardzo się tego boje i na początku w ogóle nie wiem jak się zachować, ale później to mija. Jednak jak poznaje całkiem obcą mi i wszystkim z mojego otoczenia osobę do od razu znajduje wspólny temat do rozmowy.
10. Często rozmyślasz jak będzie wyglądać twoja przyszłość? O czym najczęściej wtedy rozmyślasz?
Ostatnio rozmyślam nad moją przyszłością bardzo często. Zastanawiam się wtedy jak będzie wyglądało moje życie, gdzie będę mieszkać, czy znajdę kogoś komu będzie na mnie zależało. Jednak teraz rozmyślam też nad tym jaka będzie moja klasa w liceum, czy jak skończę gimnazjum to poznam kogoś fajnego i czy znajdę prawdziwego przyjaciela. Dużo tego. :P
To ja nominuje:
1. Szylwie (no wiem, że się cieszysz :*)
2. EmiDelly
3. Darkness
4. ktoś ktosiowy
Moje pytania:
1. Jakie jest twoje największe marzenie?
2. Jak zaczęła się twoja historia z R5?
3. Czy wierzysz w życie po śmierci?
4. Jesteś bardziej osobą która lubi towarzystwo czy samotność?
5. Czego w sobie najbardziej nie lubisz i dlaczego?
6. Co sądzisz o Routney?
7. Co sądzisz o ludziach, którzy się tną?
8. Ulubiona piosenka (nie musi być R5)?
9. Jak marzy ci się idealna pierwsza randka?
10. Czy lubisz serial A&A? Jeśli tak to co czujesz wiedząc, że to ostatni sezon?
Rozdział dodam najszybciej jak mi się to tylko uda
Całuski :*
~ Pinni
czwartek, 27 sierpnia 2015
Rozdział 8
*Rano dom Rossa*
Blondyn obudził się w swoim łóżku z naga blondynka przytulona do niego. Zdziwił się, bo nie pamiętał co robił wczoraj po rozmowie z Laura. Pamiętał tylko to, że zawiózł Toby'ego do Rydel i poszedł do baru. I tu mu się urywa film. Zastanawiał się tak i nie zauważył, że blondynka zaczęła się już budzić.
- Hej blondasku.- uśmiechnęła się, a on się od niej odsunął.
- Hej... Natalie tak?- szybko założył na siebie jakieś bokserki i wstał.
- No nie udawaj już, że nie pamiętasz jak się nazywa twoja dziewczyna.- zaśmiała się.
- Moja co?- był bardzo zaszokowany.
- No myślałam, że po takiej nocy to chyba oczywiste.
- Sorry nie zrozum mnie źle, ale ja byłem pijany i nawet Cię nie pamiętam... więc chyba nie jesteś moją dziewczyną.- mówił spokojnie, ale to nic nie dało.
- Aha czyli bzyknąłeś i papa już Cię nie potrzebuje tak? A to, że się w tobie zakochałam to się już nie liczy.- zaczęła płakać i się ubierać.
- Nie proszę nie płacz to nie tak... Ja cie jeszcze dobrze nie znam... może na razie będziemy przyjaciółmi co?- położył rękę na jej ramieniu.
- No dobrze... przy najmniej tyle dobrze.- uspokoiła się.
- To ja idę pod prysznic, a późnej jadę po Toby'ego... więc chyba musisz już iść.
- Nie zrobię ci śniadanie, a po Toby'ego pojadę z tobą, bo chce go poznać.- uśmiechnęła się i poszła na dół. Westchnął i poszedł pod prysznic.
*Parę godzin później u Lau*
Brunetka była w tym czasie w pracy. Była sama, bo Maia się źle czuła i musiała wyjść wcześniej. Tyle dobrze, że nie miała za dużo klientów. Zaczęła myśleć czemu tak zabolał ją widok Rossa z tą blondynką. Nie rozumiała tego. Tak się zamyśliła, że nie zauważyła nowych klientów.
- Laura!- krzyknął Toby i ją przytulił. Wróciła na ziemię i zdziwiona też go przytuliła.
- Toby co ty tu robisz?- kucnęła przy nim.
- No, bo byłem z tatą i Natalia w wesołym miasteczku, a teraz przyszliśmy na lody.- uśmiechnął się.
- A gdzie jest tata i Natalia?- nie widziała ich.
- Jeszcze mnie nie dogonili.
- Dobrze jakie chcesz te lody?- zapytała z wymuszonym uśmiechem.
- Te co zawsze.- zaśmiała się i poradziła go na krześle przy ladzie, a sama zaczęła robić mu lody. Gdy skończyła do lodziarni wszedł Ross z Natalia, którzy wesoło się śmiali. Ross ją zauważył i przestał się śmiać.
- Hej Lau.- chciał pocałować ją w policzek, ale się w porę odsunęła.
- Cześć Ross. Toby już ma lody, więc już nie jestem wam potrzeba... chyba, że Państwo sobie coś życzą?- wymusiła uśmiech.
- Ja dziękuję, a ty blondasku?- uśmiechnął się do niego uroczo Natalia, a Laurę zemdliło.
- Nie ja też nie.
- W takim razie życzę miłego dnia.- odeszła z uśmiechem i podeszła do innego klienta. Gdy wróciła do lady podszedł do niej Ross. - Jednak coś chcesz?- zapytała nie patrząc na niego.
- Tak chce pogadać.
- O czym?- nadal na niego nie patrzyła tylko sprzątała ladę.
- Chciałem z tobą pogadać o tym co wczoraj.
- Ale ja ci już wyjaśniłam. Jesteśmy przyjaciółmi tylko przyjaciółmi więc możesz się umawiać z kim chcesz. Skoro jesteś z nią szczęśliwy to z nią bądź, ja nie mam nic do tego, a teraz przepraszam, ale nie chce żeby z pracy mnie zwolnili.- podeszła do jednego stolika.
- A wyjdziesz gdzieś dzisiaj ze mną?- poszedł za nią.
- Dzisiaj nie mogę i chyba ty też zbytnio nie.- sprzątała stolik.
- Nie ja mogę, a czemu ty nie możesz?
- Jestem umówiona.- skłamała, ale sama nie wie czemu to zrobiła. Rossa oczy powiększyła się i pociemniały.
- Z kim?
- Z moim dawnym przyjacielem.- dziwiło ją jej zachowanie tak jak Rossa.
- Aha...- brunetka zauważyła, że posmutniał, ale myślała, że jej się tylko wydawało.
- No więc widzisz nie mogę. Może kiedy indziej.- wróciła do lady.
- A kiedy będziesz mieć czas?- nie dawał za wygraną.
- Ross nie wiem. Jak narazie nie mam czasu. Zadzwonię jak będę miała.- powiedziała stanowczo i trochę wrednie.
- Dobrze, ale zadzwonisz?
- Tak Ross zadzwonię.- podeszła do klienta, a blondyn wrócił do stolika. Był smutny i było to widać.
- Co się stało blondasku?- złapała go za rękę.
- Nic się nie stało Natali nie martw się.- uśmiechnął się do niej i ścisnął jej rękę. Lau patrzyła tylko smutna na ten widok, ale sama nie wiedziała czemu była taka smutna. Nie chciała się nad tym zastanawiać. Zaczęła się zajmować klientami. Gdy już skończyła pracę szybko się udała do domu, żeby pomyśleć o tym czemu tak się przejmuję że Ross jest z tą dziewczyną. Jednak jak tylko weszła do domu usłyszała jakieś wesołe. Szybko poszła do salonu, a tam zastała Rossa, Van, Riker'a, Rydel i państwa Lynch.
- O Lau dobrze, że już jesteś.- powiedziała Vi gdy tylko ja zobaczyła.
- Witaj Lauro jak co tam u Ciebie?- zapytała Pani Lynch z uśmiechem.
- Wszystko dobrze dziękuję.- uśmiechnęła się słabo.
- Siostra co ty taka dziwna?- zapytał Rik.
- Nie jestem dziwna tylko zmęczona, bo Maia się rozchorowała i musiałam być sama w lodziarni przez cały dzień, a dzisiaj ruch był jak nigdy.- wytłumaczyła mu.
- Aha. To co robimy?
- Ja się chyba pójdę położyć. Przepraszam bardzo, ale jestem naprawdę zmęczona. Miło było państwa znów zobaczyć.- uśmiechnęła się i poszła na górę. Ross siedział tylko, ze spuszczana głową i nic się nie odzywał.
- Ross co się dzieje?- zapytał jego ojciec.
- Nic tato, a co ma się dziać?- wreszcie podniósł głowę.
- No bo twoja dziewczyna wróciła z pracy, a ty nawet nie przywitałeś się z nią.- powiedziała jego mama, a wszystkim oczy wyszły z orbit.
- Słucham?- zapytała się Van.
- No Laura jest z Rossem. Sami nam o tym powiedzieli, bo widzieliśmy jak się całują.- wytłumaczył jej Pan Lynch.
- Że co proszę? Ta jaszczurka całował się z moją siostrą, a ja o niczym nie wiem. I jak to para jak oni ledwo się znają?- czarnowłosa nadal nie mogła w to uwierzyć. Patrzyła cały czas na blondyna, który właśnie nie wiedział co ma robić.
- Nie czekaj. Jak Rossy może być z tą dziewucha, jak wczoraj był z Natalia?- Delly wtrąciła jeszcze swoje trzy grosze.
- Co?! Najpierw całujesz się z moją siostrą, a później idziesz do łóżka z pierwszą lepszą?!- Van już nie wytrzymała. - To dlatego Lau jest od wczoraj taka jakby smutna. To przez Ciebie ty biała gnido!- chciała już się na niego rzucić, ale w ostatnim momencie złapał ją Rik.
- Kochanie wydrapanie mu oczy nic nie da. Najlepiej niech wszytko wyjaśni.- Rik spojrzał na brata, a on nie wiedział co ma robić.
- Może ja pójdę do Lau.- powiedział i już chciał kierować się na górę, kiedy Van go zatrzymała.
- O nie mój drogi do mojej siostry masz się nie zbliżać do pokój nam tego nie wytłumaczysz.- powiedziała nadal zła, ale już spokojniej.
- Nie najpierw to wszytko muszę wyjaśnić z Laura. Jak z nią będę miał wszytko załatwione to wytłumaczę wam.- poszedł na górę nie zważając na wrzaski Vanessy. Zanim wszedł do pokoju dziewczyny zapłakał. Gdy nie usłyszał odpowiedź po prostu wszedł. Lau leżała na brzuchu i miała słuchawki na uszach więc nie słyszała jak chłopak wszedł. Podszedł do jej łóżka i usiadł koło niej. Dziewczyna się przestraszyła i szybko do niego odwróciła.
- Co ty tu robisz?
- Przyszedłem pogadać.- powiedział spokojnie.
- Ross mi nie mamy o czym rozmawiać.- nie patrzyła na niego.
- Mi się jednak wydaje, że mamy.- szedł w zaparte.
- To o czym chcesz rozmawiać?- usiadła na łóżku twarzą do niego. On spojrzał w jej oczy i w nich utonął. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Chciał wpić się w jej różowe, pełne usta, ale nie wiedział jak ona na to zareaguje. Ona jednak starała się nie patrzeć w jego oczy, ale jej się to nie udało. Też zatonęła w jego oczach, a jak zobaczyła, że chłopak zaczyna się do niej zbliżać to sama też zaczęła. Gdy dzieliły ich już prawie się dotknęli ustami. Lau się oprzytomniała.
- To o czym chciałem porozmawiać?- szepnęła do jego ust. Chłopak po tych słowach się obudził i odsunął od niej.
- Chciałem ci wyjaśnić, że mnie i Natalię nic nie łączy. No może poszliśmy do łóżka.- zaczął mówić.
- Czekaj czekaj co zrobiłeś?!- spojrzała na niego zdziwiona i smutna.
- No przestałem się z nią, ale byłem pijany i tego w ogolę nie pamiętam.- był bardzo zdenerwowany, bo nie wiedział jak ma to wytłumaczyć. - Ale nic więcej. Ja już nawet jej nie dokonałem. A do dzisiejszego wyjścia z nią musiała mnie Delly co z tego że musiałem iść do szkoły musiałem być z Natali.- ona patrzyła na niego z niedowierzaniem. Nie wierzyła że on mógł zrobić coś takiego, ale to była prawda. On coś takiego zrobił.
- Czekaj do jakiej szkoły?
- Do szkoły tańca. Prowadzie z Rikerem szkole tańca dla dzieci, a co?
- Nic tylko ja w takiej pracowałam i bardzo lubiłam tą pracę.- powiedziała cicho.
- To jak chcesz to możesz pracować u mnie, bo mam za mało nauczycieli, a za dużo dzieci. I będziesz miała na pewno lepiej niż w tej całej lodziarni.
- Nie dzięki nie potrzebuje litość i nie zostawię Mai samej.
- Ale ja nie proponuję ci tego z litość tylko chce serio żebyś i mnie pracowała, a Maia sobie poradzi. Radziła sobie wcześniej i teraz też sobie poradzi.- zachęcał ją. - Więcej czasu będziemy spędzać razem.- uśmiechnął się.
- Nie nie wiem, a mogłabym zobaczyć tą szkołę?
- No jasne jak chcesz to nawet teraz.- uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Nie jutro. Mam jutro wolne więc będę miała czas.- powiedziała spokojnie.
- Okay, a ty nie spotykasz się z tym kolegą?
- Nie nie spotykam napisał, że jednak nie może i spotkamy się innym razem.- powiedziała szybko nawet nie myśląc co mówi.
- Okay. Mam jeszcze jedną sprawę.
- Jaką?
- Bo moi rodzice nadal myślą, że jesteś moja dziewczyna, a jak powiem inaczej to złamie im serce, a Van mnie zabije za to, że Ciebie wykorzystałem. Czy nadal możesz udawać moja dziewczynę?- wytłumaczył jej.
- Ross idioto! Mówiłam ci wczoraj, żebyś wszytko powyjaśniał to ty nie. Ygh! No dobra nadal będę twoja "dziewczyną".- powiedziała trochę zła.
- Tak nawet nie wiesz jak się cieszę.- przytulił ja mocno. Zaśmiała się i oddała przytulaska.
- To może jak wszyscy myślą, że jesteśmy para to zeidzimy do niech co?- nadal się śmiała.
- Okay chodźmy.- podał jej rękę, a ona ją ujęła i zeszli na dół. Wszyscy się na nich spojrzeli.
- No co się tak patrzycie?- zapytała brunetka nadal trzymając rękę blondyna.
- No bo Wy serio jesteście razem?- zapytała Van patrząc na ich załączona ręce.
- No tak, a co?- tym razem powiedział Ross siadając na fotelu.
- Nic tylko dość szybko.- zdziwił się Rik.
- Rossy, a co z Natali?- Rydel też nie mogła tego zrozumieć.
- Nie znam jej co ma być.- już zaczął trochę się denerwować.
- Dajcie już im spokój i cieszcie się razem z nimi.- przerwała im Pani Lynch. - Nie widzicie że są szczęśliwi. Niech będą i nim tego nie zabraniajcie.- dodała.
- Dobrze.- powiedzieli chórem. Lau się uśmiechnęła i zaczęła szukać miejsca, żeby usiąść, ale nie znalazła. Nagle poczuł jak ktoś ciągnie ją za biodra na swoje kolana. Jak się okazała był to Ross. Spojrzała na niego zdziwiona.
- No co nie masz gdzie usiąść, a tu na pewno będzie ci wygodnie.- uśmiechnął się uroczo, a ona zauważyła że każdy się na niech patrzy to dała mu buziaka w policzek i też się uśmiechnęła. Wszyscy pozostali też się uśmiechali na tak słodki widok, oczywiście oprócz Delly.
- A siostra i Delly jutro pomagacie mi wybrać suknię.- powiedziała radośnie Van. Obydwie przystalay na to. Zaczęli rozmawiać na temat ślubu Rikessy, a że Ross to zbytnio nie interesowało to non stop rozśmieszał Laure, a ona się z tego śmiała tak, żeby inni tego nie zauważyli. I faktycznie nikt tego nie zobaczył oprócz rodziców blondyna. Oni się im przyglądali i uśmiechali tylko na widok jak Ross ją laskota, albo szepcze coś na ucho. W końcu Państwo Lynch opuścili ich, a reszta postanowiła obejrzeć film. Ross z Laura nie zmienili swojej pozycji (jak to zabrzmiało xd) i tak oglądali jakiś nudny film, który wybierał Rik. W połowie filmu Ross zauważył, że Laura zasnęła to wziął ja na ręce i zanusł do pokoju. Dziewczyna przez sen się w niego mocno wtuliła. On się tylko uśmiechnął i położył z nią i po chwili też zasnął.
Blondyn obudził się w swoim łóżku z naga blondynka przytulona do niego. Zdziwił się, bo nie pamiętał co robił wczoraj po rozmowie z Laura. Pamiętał tylko to, że zawiózł Toby'ego do Rydel i poszedł do baru. I tu mu się urywa film. Zastanawiał się tak i nie zauważył, że blondynka zaczęła się już budzić.
- Hej blondasku.- uśmiechnęła się, a on się od niej odsunął.
- Hej... Natalie tak?- szybko założył na siebie jakieś bokserki i wstał.
- No nie udawaj już, że nie pamiętasz jak się nazywa twoja dziewczyna.- zaśmiała się.
- Moja co?- był bardzo zaszokowany.
- No myślałam, że po takiej nocy to chyba oczywiste.
- Sorry nie zrozum mnie źle, ale ja byłem pijany i nawet Cię nie pamiętam... więc chyba nie jesteś moją dziewczyną.- mówił spokojnie, ale to nic nie dało.
- Aha czyli bzyknąłeś i papa już Cię nie potrzebuje tak? A to, że się w tobie zakochałam to się już nie liczy.- zaczęła płakać i się ubierać.
- Nie proszę nie płacz to nie tak... Ja cie jeszcze dobrze nie znam... może na razie będziemy przyjaciółmi co?- położył rękę na jej ramieniu.
- No dobrze... przy najmniej tyle dobrze.- uspokoiła się.
- To ja idę pod prysznic, a późnej jadę po Toby'ego... więc chyba musisz już iść.
- Nie zrobię ci śniadanie, a po Toby'ego pojadę z tobą, bo chce go poznać.- uśmiechnęła się i poszła na dół. Westchnął i poszedł pod prysznic.
*Parę godzin później u Lau*
Brunetka była w tym czasie w pracy. Była sama, bo Maia się źle czuła i musiała wyjść wcześniej. Tyle dobrze, że nie miała za dużo klientów. Zaczęła myśleć czemu tak zabolał ją widok Rossa z tą blondynką. Nie rozumiała tego. Tak się zamyśliła, że nie zauważyła nowych klientów.
- Laura!- krzyknął Toby i ją przytulił. Wróciła na ziemię i zdziwiona też go przytuliła.
- Toby co ty tu robisz?- kucnęła przy nim.
- No, bo byłem z tatą i Natalia w wesołym miasteczku, a teraz przyszliśmy na lody.- uśmiechnął się.
- A gdzie jest tata i Natalia?- nie widziała ich.
- Jeszcze mnie nie dogonili.
- Dobrze jakie chcesz te lody?- zapytała z wymuszonym uśmiechem.
- Te co zawsze.- zaśmiała się i poradziła go na krześle przy ladzie, a sama zaczęła robić mu lody. Gdy skończyła do lodziarni wszedł Ross z Natalia, którzy wesoło się śmiali. Ross ją zauważył i przestał się śmiać.
- Hej Lau.- chciał pocałować ją w policzek, ale się w porę odsunęła.
- Cześć Ross. Toby już ma lody, więc już nie jestem wam potrzeba... chyba, że Państwo sobie coś życzą?- wymusiła uśmiech.
- Ja dziękuję, a ty blondasku?- uśmiechnął się do niego uroczo Natalia, a Laurę zemdliło.
- Nie ja też nie.
- W takim razie życzę miłego dnia.- odeszła z uśmiechem i podeszła do innego klienta. Gdy wróciła do lady podszedł do niej Ross. - Jednak coś chcesz?- zapytała nie patrząc na niego.
- Tak chce pogadać.
- O czym?- nadal na niego nie patrzyła tylko sprzątała ladę.
- Chciałem z tobą pogadać o tym co wczoraj.
- Ale ja ci już wyjaśniłam. Jesteśmy przyjaciółmi tylko przyjaciółmi więc możesz się umawiać z kim chcesz. Skoro jesteś z nią szczęśliwy to z nią bądź, ja nie mam nic do tego, a teraz przepraszam, ale nie chce żeby z pracy mnie zwolnili.- podeszła do jednego stolika.
- A wyjdziesz gdzieś dzisiaj ze mną?- poszedł za nią.
- Dzisiaj nie mogę i chyba ty też zbytnio nie.- sprzątała stolik.
- Nie ja mogę, a czemu ty nie możesz?
- Jestem umówiona.- skłamała, ale sama nie wie czemu to zrobiła. Rossa oczy powiększyła się i pociemniały.
- Z kim?
- Z moim dawnym przyjacielem.- dziwiło ją jej zachowanie tak jak Rossa.
- Aha...- brunetka zauważyła, że posmutniał, ale myślała, że jej się tylko wydawało.
- No więc widzisz nie mogę. Może kiedy indziej.- wróciła do lady.
- A kiedy będziesz mieć czas?- nie dawał za wygraną.
- Ross nie wiem. Jak narazie nie mam czasu. Zadzwonię jak będę miała.- powiedziała stanowczo i trochę wrednie.
- Dobrze, ale zadzwonisz?
- Tak Ross zadzwonię.- podeszła do klienta, a blondyn wrócił do stolika. Był smutny i było to widać.
- Co się stało blondasku?- złapała go za rękę.
- Nic się nie stało Natali nie martw się.- uśmiechnął się do niej i ścisnął jej rękę. Lau patrzyła tylko smutna na ten widok, ale sama nie wiedziała czemu była taka smutna. Nie chciała się nad tym zastanawiać. Zaczęła się zajmować klientami. Gdy już skończyła pracę szybko się udała do domu, żeby pomyśleć o tym czemu tak się przejmuję że Ross jest z tą dziewczyną. Jednak jak tylko weszła do domu usłyszała jakieś wesołe. Szybko poszła do salonu, a tam zastała Rossa, Van, Riker'a, Rydel i państwa Lynch.
- O Lau dobrze, że już jesteś.- powiedziała Vi gdy tylko ja zobaczyła.
- Witaj Lauro jak co tam u Ciebie?- zapytała Pani Lynch z uśmiechem.
- Wszystko dobrze dziękuję.- uśmiechnęła się słabo.
- Siostra co ty taka dziwna?- zapytał Rik.
- Nie jestem dziwna tylko zmęczona, bo Maia się rozchorowała i musiałam być sama w lodziarni przez cały dzień, a dzisiaj ruch był jak nigdy.- wytłumaczyła mu.
- Aha. To co robimy?
- Ja się chyba pójdę położyć. Przepraszam bardzo, ale jestem naprawdę zmęczona. Miło było państwa znów zobaczyć.- uśmiechnęła się i poszła na górę. Ross siedział tylko, ze spuszczana głową i nic się nie odzywał.
- Ross co się dzieje?- zapytał jego ojciec.
- Nic tato, a co ma się dziać?- wreszcie podniósł głowę.
- No bo twoja dziewczyna wróciła z pracy, a ty nawet nie przywitałeś się z nią.- powiedziała jego mama, a wszystkim oczy wyszły z orbit.
- Słucham?- zapytała się Van.
- No Laura jest z Rossem. Sami nam o tym powiedzieli, bo widzieliśmy jak się całują.- wytłumaczył jej Pan Lynch.
- Że co proszę? Ta jaszczurka całował się z moją siostrą, a ja o niczym nie wiem. I jak to para jak oni ledwo się znają?- czarnowłosa nadal nie mogła w to uwierzyć. Patrzyła cały czas na blondyna, który właśnie nie wiedział co ma robić.
- Nie czekaj. Jak Rossy może być z tą dziewucha, jak wczoraj był z Natalia?- Delly wtrąciła jeszcze swoje trzy grosze.
- Co?! Najpierw całujesz się z moją siostrą, a później idziesz do łóżka z pierwszą lepszą?!- Van już nie wytrzymała. - To dlatego Lau jest od wczoraj taka jakby smutna. To przez Ciebie ty biała gnido!- chciała już się na niego rzucić, ale w ostatnim momencie złapał ją Rik.
- Kochanie wydrapanie mu oczy nic nie da. Najlepiej niech wszytko wyjaśni.- Rik spojrzał na brata, a on nie wiedział co ma robić.
- Może ja pójdę do Lau.- powiedział i już chciał kierować się na górę, kiedy Van go zatrzymała.
- O nie mój drogi do mojej siostry masz się nie zbliżać do pokój nam tego nie wytłumaczysz.- powiedziała nadal zła, ale już spokojniej.
- Nie najpierw to wszytko muszę wyjaśnić z Laura. Jak z nią będę miał wszytko załatwione to wytłumaczę wam.- poszedł na górę nie zważając na wrzaski Vanessy. Zanim wszedł do pokoju dziewczyny zapłakał. Gdy nie usłyszał odpowiedź po prostu wszedł. Lau leżała na brzuchu i miała słuchawki na uszach więc nie słyszała jak chłopak wszedł. Podszedł do jej łóżka i usiadł koło niej. Dziewczyna się przestraszyła i szybko do niego odwróciła.
- Co ty tu robisz?
- Przyszedłem pogadać.- powiedział spokojnie.
- Ross mi nie mamy o czym rozmawiać.- nie patrzyła na niego.
- Mi się jednak wydaje, że mamy.- szedł w zaparte.
- To o czym chcesz rozmawiać?- usiadła na łóżku twarzą do niego. On spojrzał w jej oczy i w nich utonął. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Chciał wpić się w jej różowe, pełne usta, ale nie wiedział jak ona na to zareaguje. Ona jednak starała się nie patrzeć w jego oczy, ale jej się to nie udało. Też zatonęła w jego oczach, a jak zobaczyła, że chłopak zaczyna się do niej zbliżać to sama też zaczęła. Gdy dzieliły ich już prawie się dotknęli ustami. Lau się oprzytomniała.
- To o czym chciałem porozmawiać?- szepnęła do jego ust. Chłopak po tych słowach się obudził i odsunął od niej.
- Chciałem ci wyjaśnić, że mnie i Natalię nic nie łączy. No może poszliśmy do łóżka.- zaczął mówić.
- Czekaj czekaj co zrobiłeś?!- spojrzała na niego zdziwiona i smutna.
- No przestałem się z nią, ale byłem pijany i tego w ogolę nie pamiętam.- był bardzo zdenerwowany, bo nie wiedział jak ma to wytłumaczyć. - Ale nic więcej. Ja już nawet jej nie dokonałem. A do dzisiejszego wyjścia z nią musiała mnie Delly co z tego że musiałem iść do szkoły musiałem być z Natali.- ona patrzyła na niego z niedowierzaniem. Nie wierzyła że on mógł zrobić coś takiego, ale to była prawda. On coś takiego zrobił.
- Czekaj do jakiej szkoły?
- Do szkoły tańca. Prowadzie z Rikerem szkole tańca dla dzieci, a co?
- Nic tylko ja w takiej pracowałam i bardzo lubiłam tą pracę.- powiedziała cicho.
- To jak chcesz to możesz pracować u mnie, bo mam za mało nauczycieli, a za dużo dzieci. I będziesz miała na pewno lepiej niż w tej całej lodziarni.
- Nie dzięki nie potrzebuje litość i nie zostawię Mai samej.
- Ale ja nie proponuję ci tego z litość tylko chce serio żebyś i mnie pracowała, a Maia sobie poradzi. Radziła sobie wcześniej i teraz też sobie poradzi.- zachęcał ją. - Więcej czasu będziemy spędzać razem.- uśmiechnął się.
- Nie nie wiem, a mogłabym zobaczyć tą szkołę?
- No jasne jak chcesz to nawet teraz.- uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Nie jutro. Mam jutro wolne więc będę miała czas.- powiedziała spokojnie.
- Okay, a ty nie spotykasz się z tym kolegą?
- Nie nie spotykam napisał, że jednak nie może i spotkamy się innym razem.- powiedziała szybko nawet nie myśląc co mówi.
- Okay. Mam jeszcze jedną sprawę.
- Jaką?
- Bo moi rodzice nadal myślą, że jesteś moja dziewczyna, a jak powiem inaczej to złamie im serce, a Van mnie zabije za to, że Ciebie wykorzystałem. Czy nadal możesz udawać moja dziewczynę?- wytłumaczył jej.
- Ross idioto! Mówiłam ci wczoraj, żebyś wszytko powyjaśniał to ty nie. Ygh! No dobra nadal będę twoja "dziewczyną".- powiedziała trochę zła.
- Tak nawet nie wiesz jak się cieszę.- przytulił ja mocno. Zaśmiała się i oddała przytulaska.
- To może jak wszyscy myślą, że jesteśmy para to zeidzimy do niech co?- nadal się śmiała.
- Okay chodźmy.- podał jej rękę, a ona ją ujęła i zeszli na dół. Wszyscy się na nich spojrzeli.
- No co się tak patrzycie?- zapytała brunetka nadal trzymając rękę blondyna.
- No bo Wy serio jesteście razem?- zapytała Van patrząc na ich załączona ręce.
- No tak, a co?- tym razem powiedział Ross siadając na fotelu.
- Nic tylko dość szybko.- zdziwił się Rik.
- Rossy, a co z Natali?- Rydel też nie mogła tego zrozumieć.
- Nie znam jej co ma być.- już zaczął trochę się denerwować.
- Dajcie już im spokój i cieszcie się razem z nimi.- przerwała im Pani Lynch. - Nie widzicie że są szczęśliwi. Niech będą i nim tego nie zabraniajcie.- dodała.
- Dobrze.- powiedzieli chórem. Lau się uśmiechnęła i zaczęła szukać miejsca, żeby usiąść, ale nie znalazła. Nagle poczuł jak ktoś ciągnie ją za biodra na swoje kolana. Jak się okazała był to Ross. Spojrzała na niego zdziwiona.
- No co nie masz gdzie usiąść, a tu na pewno będzie ci wygodnie.- uśmiechnął się uroczo, a ona zauważyła że każdy się na niech patrzy to dała mu buziaka w policzek i też się uśmiechnęła. Wszyscy pozostali też się uśmiechali na tak słodki widok, oczywiście oprócz Delly.
- A siostra i Delly jutro pomagacie mi wybrać suknię.- powiedziała radośnie Van. Obydwie przystalay na to. Zaczęli rozmawiać na temat ślubu Rikessy, a że Ross to zbytnio nie interesowało to non stop rozśmieszał Laure, a ona się z tego śmiała tak, żeby inni tego nie zauważyli. I faktycznie nikt tego nie zobaczył oprócz rodziców blondyna. Oni się im przyglądali i uśmiechali tylko na widok jak Ross ją laskota, albo szepcze coś na ucho. W końcu Państwo Lynch opuścili ich, a reszta postanowiła obejrzeć film. Ross z Laura nie zmienili swojej pozycji (jak to zabrzmiało xd) i tak oglądali jakiś nudny film, który wybierał Rik. W połowie filmu Ross zauważył, że Laura zasnęła to wziął ja na ręce i zanusł do pokoju. Dziewczyna przez sen się w niego mocno wtuliła. On się tylko uśmiechnął i położył z nią i po chwili też zasnął.
~*~
Hej. Wierzcie jest nowy rozdział. Mam nadziej, Ze wam się spodoba. Piszcie komentarze. Dziękuję za te pod rozdziałem 7.
10 komentarzy=next
Całuski :*
~ Pinni
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Rozdział 7 (nareszcie)
×Oczami narratora×
W drzwiach stali rodzice blondyna, którzy właśnie przywieźli Toby'ego i zakrywali mu oczy. Przerażona Laura uciekła szybko do pokoju Rossa i zaczęła się ubierać.
Rodzice chłopaka za to patrzyli na niego jak na kosmitę.
- Synku kim była ta dziewczyna?- zapytał jego ojciec.
- Tato wszystko ci wyjaśnię, ale za chwilę. Najpierw muszę iść do niej.- szybko opuścił kuchnię i udał się do swojej sypialni. Tam zastał już ubrana dziewczynę.
- Czemu uciekłaś?- zapytał jakby to nie było oczywiste.
- No wiesz to trochę dziwne, że ja Cię prawie nie znam i się z tobą całuje, a w dodatku przyłapują nas twoi rodzice, którzy nie wiedzą o moim istnieniu. Jednak jest wszytko w porządku.- wytłumaczyła mu i już chciała wyjść, ale ją zatrzymał. - Co chcesz?- powiedziała trochę zła.
- No wiesz moi rodzice chcą Cię poznać i nie wyposzczę Cię bez śniadania.- uśmiechnął się i nie czekając na jej odpowiedź zaczął ciągnąć ją do kuchni. Ona nic nie mówiła, bo dobrze wiedziała, że to i tak nic nie da. Jak tylko weszli do pomieszczenia Toby rzucił się na Laure.
- Cześć Lau! To są moi dziadkowie wiesz?- zapytał tuląc się do niej.
- Cześć mały. Jasne, że wiem.- też go przytuliła z uśmiechem.
- Właśnie mamo, tato to jest Laura Marano. Młodsza siostra Vanessy Riker'a. Lau to moi rodzice.- powiedział z uśmiechem wielkim nie wiadomo czym spowodowanym.
- Miło mi państwa poznać.- uśmiechnęła się do nich miło.
- Słonko nam Ciebie też. Boże jak my się cieszymy, że Rossy w końcu znalazł sobie dziewczynę. Tyle lat był sam i mój malutki Tobuś Cię kocha to już jest idealnie.- Pani Lynch ucieszona przytuliła zdezorientowaną Laure.
- Kochanie puści tą dziewczynę i daj się naszemu synowi nią nacieszyć.- Pan Lynch też był bardzo szczęśliwy z powodu przykazania syna. Mama blondyna puściła ją, a Ross od razu ja przytulił do siebie.
- Proszę udawaj moją dziewczynę.- szepnął jej na ucho. Ona nie wiedziała co robić, ale jak spojrzała na uśmiechnięte twarze państwa Lynch to się zgodziła. Chodź wiedziała, że będzie tego żałować.
- To już wiemy po co był naszemu synowi wolny wieczór.- zażartował Pan Lynch, a blondyn tylko się uśmiechnął.
- Wy sobie pogadajcie, a ja pójdę zrobić w końcu śniadanie.- pocałował Lau w policzek i poszedł do kuchni.
- Może ci pomogę?- chciała się wymigać od zostania z jego rodzicami sama na sam.
- Nie trzeba kochanie.- chyba nie zrozumiał o co chodź brunetce. Ona tylko uśmiechnęła się nerwowo i spojrzała na jego rodziców. Oni cały czas byli uśmiechnięci, tylko szkoda, że tak naprawdę nie mają powodu do tej radość. Lau już miała coś mówić, że jednak pójdzie mu pomóc, ale zaczął dzwonić jej telefon.
- Bardzo przepraszam, ale muszę odebrać.- uśmiechnęła się miło i poszła do pokoju Rossa. Dzwoniła do niej Van.
- Gdzie ty do cholery jesteś?!- powiedziała na samym początku Van.
- U Rossa. Uspokoi się trochę.- mówiła spokojnie.
- Jak ja mam się uspokoić jak przychodzę do domu myśląc, że zastane moją siostrę bo jeszcze tak późno nie ma, a tu nic. Nie ma jej żadnego SMS ani nic. Wiesz jak ja się bałam!?- już mówiła trochę spokojniej.
- Przepraszam. Miałam wrócić do domu, ale Ross prowadził mnie gdzieś przez dobrą godzinę, a jak mu zaczęłam marudzi to wziął mnie na ręce, a że byłam podnieta to zasnęłam, a jak się obudziłam to byłam w pokoju i domu Rossa, a teraz przyszli jego rodzice.- wytłumaczyła jej.
- O poznałaś już moich teściów i jak? Strasznie kochani prawda?- ucieszyła się czarnowłosa.
- Tak bardzo mili i kochani.- uśmiechnęła się.
- O której idziesz dzisiaj do pracy?
- A która godzina?
- 10.30, to?
- Za pół godziny. Co?! Kurde Van ja kończę dzisiaj już będę na pewno w domu to pogadamy.- rozłączyła się i zbiegła na dół. - Ross ja muszę iść, bo zaraz się spóźnię do pracy.- powiedziała i już miała wychodzić, ale ja zatrzymał.
- Chodź zjedz śniadanie, a jak zjesz to Cię odwiozę, bo ode mnie do jest nie daleko do lodziarni.- uśmiechnął się do niej.
- Jesteś kochany dziękuję.- przytuliła go, a on się uśmiechnął i oddał przytulasa.
- Tak wiem, ale teraz siadaj i wcinaj.- podał jej naleśniki, a Państwo Lynch patrzyli na nich z uśmiechem. Gdy już zjedli to brunetka pożegnała się z rodzicami blondyna i wyszła razem z nim. Zaprowadził ją do samochodu i otworzył drzwi.
- Dziękuję.- uśmiechnęła się i wsiadła. On też i po chwili byli już przed lodziarnia.
- To, o której kończysz?- zapytał z uśmiechem.
- A co?- zdziwiła się.
- No, bo chciałbym cie zabrać w to miejsce, którego wczoraj nie zobaczyłaś.- uśmiechnął się uroczo.
- No dobrze. Kończę dzisiaj o 18, a teraz muszę iść. Pa.- cmoknęła go w policzek i wyszła. On się tylko uśmiechnęła i pojechał do domu. Lau szybko weszła do lodziarni i przywitała się z Maia. Nie miały jeszcze dużego ruchu więc sobie rozmawiały. W końcu ludzi zaczęła przybywać i miały pełne ręce roboty, ale co się dziwić jak są wakacje.
- Lu czy to nie ten twój blondasek?- zapytała Maia podchodząc do niej i pokazując na jakiegoś chłopaka z ładną blondynką. Spojrzała w tamtą stronę i poczuła się dziwne smutna.
- Tak to Ross i on nie jest moim blondasem okay?- powiedziała lekko zła.
- Ej mała spokojnie. On nie jest Ciebie wart tak? No chodź tu do mnie.- przytuliła ją, a Lau oddala przytulasa. Po chwili się od niej oderwała.
- Jest dobrze on tez dla mnie był tylko przyjacielem.- powiedziała już spokojnie.
- No dobrze, a co to za laska?- Lau jeszcze raz spojrzała w ich kierunku.
- To taka jedna jedzą, która jest podła i mnie nienawidź za to, że na mnie wpadła i zniszczyła swoją kieckę, a i jest przyjaciółka jego siostry.- powiedziała na jednym wdechu i podeszła do jednego ze stolików. Maia o nic już nie pytała. Jak już miały mniej klientów Lau opowiedziała jej o sytuacji z rana. Maia była nie mało zdziwiona.
- Co za dupek! Jak go dorwę to mu te farbowane klatki wyrwę!- powiedziała z mordem w oczach, a Marano zaczęła się śmiać. - Ale ja mówię prawdę.- powiedziała poważnie.
- Dzięki pomogłaś.- nadal się śmiejąc przytuliła ją. Ona też się zaśmiała.
- Dobra koniec tego dobrego. Zamykamy lokal i zmykamy do kina. Co ty na to?- uśmiechnął się do niej.
- A wiesz, że bardzo chętnie.- też się uśmiechnęła. Szybko posprzątały i po zamykały. Jak wyszły Lau zauważyła Rossa i jej się przypomniało, że się z nim umówiła, ale teraz nie chciała z nim nigdzie iść. Blondyn do nich podszedł, a Maia dała mu z liścia.
- Auu! Za co?- złapał się za policzek, który robił się czerwony.
- Za to blondasie, że najpierw całujesz się z Laura, a później chodzisz za rączkę z jakimś plaskiem!- wytłumaczyła mu "łagodnie" Maia.
- Ale to nie tak!- zaczął się bronić.
- To niby jak?- zapytała Lau i założyła ręce na piersi.
- No, bo ona przyszła do mnie i wyciągnęła mnie na spacer. To się zgodziłem, a te ręce to przypadek. A tak w ogóle to czemu się tym przyjmujesz przecież nie jesteśmy razem?- patrzył cały czas na nią.
- W sumie to mam to gdzieś. To twoje życie więc rób sobie co chcesz, a swoim rodzica powiedz, że zerwaliśmy albo coś, bo ja już nie będę jej udawać. Może twoja blondyneczka się zgodzi.- powiedziała spokojnie patrząc mu w oczy.
- Dobrze to jak idziemy?- uśmiechnął się do niej.
- Nie licz na to. Idę z Maia do kina. Może kiedy indziej wyjdę z tobą.- uśmiechnęła się do niego i złapała Maie za rękę i pociągnęła w stronę kina. Maia się tylko jeszcze na chwilę odwróciła i posłała mu całusa. Po kinie dziewczyny poszły do domu Lau. Weszły, a na nich od razu naskoczyła Van.
- Laura idiotko naucz się odbierać telefon!- przytuliła ją mocno.
- Van... dusisz.- powiedziała słabo, a czarnowłosa ją puściła i zauważyła Maie.
- O hej jestem Vanessa, starsza siostra tej tu obecnej.- zaśmiała się.
- Hej ja jestem Maia Mitchell, pracuje razem z Lu.- uśmiechnęła się, a Van ją przytuliła.
- Vancia Maia zostanie u nas na noc okay?
- Jasne nie ma sprawy.- uśmiechnęła się. - To może pokaż jej pokój i już idźcie spać, bo jest już późno.
- Dobra dobra.- powiedziała i pociągnęła Maie za sobą. Pokazała jej pokój i wszytko co będzie jej potrzebne. Jeszcze trochę pogadały, aż w końcu zasnęły.
W drzwiach stali rodzice blondyna, którzy właśnie przywieźli Toby'ego i zakrywali mu oczy. Przerażona Laura uciekła szybko do pokoju Rossa i zaczęła się ubierać.
Rodzice chłopaka za to patrzyli na niego jak na kosmitę.
- Synku kim była ta dziewczyna?- zapytał jego ojciec.
- Tato wszystko ci wyjaśnię, ale za chwilę. Najpierw muszę iść do niej.- szybko opuścił kuchnię i udał się do swojej sypialni. Tam zastał już ubrana dziewczynę.
- Czemu uciekłaś?- zapytał jakby to nie było oczywiste.
- No wiesz to trochę dziwne, że ja Cię prawie nie znam i się z tobą całuje, a w dodatku przyłapują nas twoi rodzice, którzy nie wiedzą o moim istnieniu. Jednak jest wszytko w porządku.- wytłumaczyła mu i już chciała wyjść, ale ją zatrzymał. - Co chcesz?- powiedziała trochę zła.
- No wiesz moi rodzice chcą Cię poznać i nie wyposzczę Cię bez śniadania.- uśmiechnął się i nie czekając na jej odpowiedź zaczął ciągnąć ją do kuchni. Ona nic nie mówiła, bo dobrze wiedziała, że to i tak nic nie da. Jak tylko weszli do pomieszczenia Toby rzucił się na Laure.
- Cześć Lau! To są moi dziadkowie wiesz?- zapytał tuląc się do niej.
- Cześć mały. Jasne, że wiem.- też go przytuliła z uśmiechem.
- Właśnie mamo, tato to jest Laura Marano. Młodsza siostra Vanessy Riker'a. Lau to moi rodzice.- powiedział z uśmiechem wielkim nie wiadomo czym spowodowanym.
- Miło mi państwa poznać.- uśmiechnęła się do nich miło.
- Słonko nam Ciebie też. Boże jak my się cieszymy, że Rossy w końcu znalazł sobie dziewczynę. Tyle lat był sam i mój malutki Tobuś Cię kocha to już jest idealnie.- Pani Lynch ucieszona przytuliła zdezorientowaną Laure.
- Kochanie puści tą dziewczynę i daj się naszemu synowi nią nacieszyć.- Pan Lynch też był bardzo szczęśliwy z powodu przykazania syna. Mama blondyna puściła ją, a Ross od razu ja przytulił do siebie.
- Proszę udawaj moją dziewczynę.- szepnął jej na ucho. Ona nie wiedziała co robić, ale jak spojrzała na uśmiechnięte twarze państwa Lynch to się zgodziła. Chodź wiedziała, że będzie tego żałować.
- To już wiemy po co był naszemu synowi wolny wieczór.- zażartował Pan Lynch, a blondyn tylko się uśmiechnął.
- Wy sobie pogadajcie, a ja pójdę zrobić w końcu śniadanie.- pocałował Lau w policzek i poszedł do kuchni.
- Może ci pomogę?- chciała się wymigać od zostania z jego rodzicami sama na sam.
- Nie trzeba kochanie.- chyba nie zrozumiał o co chodź brunetce. Ona tylko uśmiechnęła się nerwowo i spojrzała na jego rodziców. Oni cały czas byli uśmiechnięci, tylko szkoda, że tak naprawdę nie mają powodu do tej radość. Lau już miała coś mówić, że jednak pójdzie mu pomóc, ale zaczął dzwonić jej telefon.
- Bardzo przepraszam, ale muszę odebrać.- uśmiechnęła się miło i poszła do pokoju Rossa. Dzwoniła do niej Van.
- Gdzie ty do cholery jesteś?!- powiedziała na samym początku Van.
- U Rossa. Uspokoi się trochę.- mówiła spokojnie.
- Jak ja mam się uspokoić jak przychodzę do domu myśląc, że zastane moją siostrę bo jeszcze tak późno nie ma, a tu nic. Nie ma jej żadnego SMS ani nic. Wiesz jak ja się bałam!?- już mówiła trochę spokojniej.
- Przepraszam. Miałam wrócić do domu, ale Ross prowadził mnie gdzieś przez dobrą godzinę, a jak mu zaczęłam marudzi to wziął mnie na ręce, a że byłam podnieta to zasnęłam, a jak się obudziłam to byłam w pokoju i domu Rossa, a teraz przyszli jego rodzice.- wytłumaczyła jej.
- O poznałaś już moich teściów i jak? Strasznie kochani prawda?- ucieszyła się czarnowłosa.
- Tak bardzo mili i kochani.- uśmiechnęła się.
- O której idziesz dzisiaj do pracy?
- A która godzina?
- 10.30, to?
- Za pół godziny. Co?! Kurde Van ja kończę dzisiaj już będę na pewno w domu to pogadamy.- rozłączyła się i zbiegła na dół. - Ross ja muszę iść, bo zaraz się spóźnię do pracy.- powiedziała i już miała wychodzić, ale ja zatrzymał.
- Chodź zjedz śniadanie, a jak zjesz to Cię odwiozę, bo ode mnie do jest nie daleko do lodziarni.- uśmiechnął się do niej.
- Jesteś kochany dziękuję.- przytuliła go, a on się uśmiechnął i oddał przytulasa.
- Tak wiem, ale teraz siadaj i wcinaj.- podał jej naleśniki, a Państwo Lynch patrzyli na nich z uśmiechem. Gdy już zjedli to brunetka pożegnała się z rodzicami blondyna i wyszła razem z nim. Zaprowadził ją do samochodu i otworzył drzwi.
- Dziękuję.- uśmiechnęła się i wsiadła. On też i po chwili byli już przed lodziarnia.
- To, o której kończysz?- zapytał z uśmiechem.
- A co?- zdziwiła się.
- No, bo chciałbym cie zabrać w to miejsce, którego wczoraj nie zobaczyłaś.- uśmiechnął się uroczo.
- No dobrze. Kończę dzisiaj o 18, a teraz muszę iść. Pa.- cmoknęła go w policzek i wyszła. On się tylko uśmiechnęła i pojechał do domu. Lau szybko weszła do lodziarni i przywitała się z Maia. Nie miały jeszcze dużego ruchu więc sobie rozmawiały. W końcu ludzi zaczęła przybywać i miały pełne ręce roboty, ale co się dziwić jak są wakacje.
- Lu czy to nie ten twój blondasek?- zapytała Maia podchodząc do niej i pokazując na jakiegoś chłopaka z ładną blondynką. Spojrzała w tamtą stronę i poczuła się dziwne smutna.
- Tak to Ross i on nie jest moim blondasem okay?- powiedziała lekko zła.
- Ej mała spokojnie. On nie jest Ciebie wart tak? No chodź tu do mnie.- przytuliła ją, a Lau oddala przytulasa. Po chwili się od niej oderwała.
- Jest dobrze on tez dla mnie był tylko przyjacielem.- powiedziała już spokojnie.
- No dobrze, a co to za laska?- Lau jeszcze raz spojrzała w ich kierunku.
- To taka jedna jedzą, która jest podła i mnie nienawidź za to, że na mnie wpadła i zniszczyła swoją kieckę, a i jest przyjaciółka jego siostry.- powiedziała na jednym wdechu i podeszła do jednego ze stolików. Maia o nic już nie pytała. Jak już miały mniej klientów Lau opowiedziała jej o sytuacji z rana. Maia była nie mało zdziwiona.
- Co za dupek! Jak go dorwę to mu te farbowane klatki wyrwę!- powiedziała z mordem w oczach, a Marano zaczęła się śmiać. - Ale ja mówię prawdę.- powiedziała poważnie.
- Dzięki pomogłaś.- nadal się śmiejąc przytuliła ją. Ona też się zaśmiała.
- Dobra koniec tego dobrego. Zamykamy lokal i zmykamy do kina. Co ty na to?- uśmiechnął się do niej.
- A wiesz, że bardzo chętnie.- też się uśmiechnęła. Szybko posprzątały i po zamykały. Jak wyszły Lau zauważyła Rossa i jej się przypomniało, że się z nim umówiła, ale teraz nie chciała z nim nigdzie iść. Blondyn do nich podszedł, a Maia dała mu z liścia.
- Auu! Za co?- złapał się za policzek, który robił się czerwony.
- Za to blondasie, że najpierw całujesz się z Laura, a później chodzisz za rączkę z jakimś plaskiem!- wytłumaczyła mu "łagodnie" Maia.
- Ale to nie tak!- zaczął się bronić.
- To niby jak?- zapytała Lau i założyła ręce na piersi.
- No, bo ona przyszła do mnie i wyciągnęła mnie na spacer. To się zgodziłem, a te ręce to przypadek. A tak w ogóle to czemu się tym przyjmujesz przecież nie jesteśmy razem?- patrzył cały czas na nią.
- W sumie to mam to gdzieś. To twoje życie więc rób sobie co chcesz, a swoim rodzica powiedz, że zerwaliśmy albo coś, bo ja już nie będę jej udawać. Może twoja blondyneczka się zgodzi.- powiedziała spokojnie patrząc mu w oczy.
- Dobrze to jak idziemy?- uśmiechnął się do niej.
- Nie licz na to. Idę z Maia do kina. Może kiedy indziej wyjdę z tobą.- uśmiechnęła się do niego i złapała Maie za rękę i pociągnęła w stronę kina. Maia się tylko jeszcze na chwilę odwróciła i posłała mu całusa. Po kinie dziewczyny poszły do domu Lau. Weszły, a na nich od razu naskoczyła Van.
- Laura idiotko naucz się odbierać telefon!- przytuliła ją mocno.
- Van... dusisz.- powiedziała słabo, a czarnowłosa ją puściła i zauważyła Maie.
- O hej jestem Vanessa, starsza siostra tej tu obecnej.- zaśmiała się.
- Hej ja jestem Maia Mitchell, pracuje razem z Lu.- uśmiechnęła się, a Van ją przytuliła.
- Vancia Maia zostanie u nas na noc okay?
- Jasne nie ma sprawy.- uśmiechnęła się. - To może pokaż jej pokój i już idźcie spać, bo jest już późno.
- Dobra dobra.- powiedziała i pociągnęła Maie za sobą. Pokazała jej pokój i wszytko co będzie jej potrzebne. Jeszcze trochę pogadały, aż w końcu zasnęły.
~*~
Hej kochani. Tak tak wróciłam i jestem z tego bardzo zadowolona. Mam cichą nadzieje, że wy też i że rozdział też, bo mi się zbytnio nie podoba. Ale opinie zostawiam wam moi kochani. Dobra ja znikam, a wy zostawcie jakiś komentarz, żeby na mojej buźce pojawił się uśmiech bardzo szeroki.
Całuski :*
~ Jak zawsze Pinni
Subskrybuj:
Posty (Atom)

